Dłuższe urlopy planuje prawie 57 proc. Polaków. Coraz chętniej chcemy je spędzić za granicą

Na bardziej zdecydowane plany i wydatki wakacyjne klientów czeka branża noclegowa, która dopiero zaczęła odrabiać straty wynikające z surowych restrykcji w czasie pandemii COVID-19, silnej presji inflacyjnej czy niepewności geopolitycznej i migracyjnej wywołanej przez wybuch wojny w Ukrainie. Jak podaje GUS, w 2023 r.  z obiektów noclegowych skorzystało 36,2 mln turystów, a liczba udzielonych noclegów w tym okresie wyniosła 92,8 mln. Co ważne, dopiero w ostatnim roku wyniki branży zaczęły przypominać te osiągane przed pandemią, które w 2019 r. przełożyły się na ruch turystyczny w postaci 35,7 mln podróżników i 93,3 mln wynajmowanych noclegów. W żadnym z wcześniejszych trudnych sezonów (w 2020 i 2021 r.), liczba osób nie przekroczyła 22,2 mln, a udzielonych noclegów 62,8 mln. 

Jednocześnie ostatnie lata mocno naruszyły finanse przedsiębiorstw utrzymujących się z turystyki, które w warunkach ograniczonej działalności i tak musiały stanąć w walce o krajowego klienta. Nieplanowane inwestycje w remonty czy na rozwój infrastruktury socjalnej na terenie prowadzonych obiektów, doprowadziły do presji kosztowej, która zachwiała kondycją tych firm, prowadząc przy tym do opóźnień w spłatach zobowiązań płatniczych. 

Obecnie łączne zadłużenie przedstawicieli sektora noclegowego (PKD: 55) wpisanych do rejestru BIG InfoMonitor oraz widocznych w bazie informacji kredytowych BIK wyniosło na koniec kwietnia br. prawie 983 mln zł i było o 47,3 mln zł niższe niż w analogicznym okresie w ub.r. – Choć możemy mówić o zmniejszeniu całkowitego zadłużenia r/r musimy być świadomi tego, że z wyjątkiem 2022 r., w którym przeterminowane zadłużenie spadło do poziomu 921 mln zł, rok wcześniej wynosiło rekordowe 1,04 mld zł, a 12 miesięcy później – 1,03 mld zł. Dodatkowo, trwałe problemy finansowe w branży noclegowej potwierdza rosnąca liczba nierzetelnych przedsiębiorstw, która wzrosła z 1760 w 2021 r. do 1993 w 2024 r. Stabilizacja sektora będzie wymagała nie tylko dalszego ożywienia w ruchu turystycznym, ale również zwiększonych nakładów na rozwój oferty, promocję i dotarcie do coraz bardziej wymagających klientów komentuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

Chcemy podróżować coraz dłużej szczególnie millenialsi oraz mieszkańcy średnich i dużych miast

Dobrą informacją i impulsem do działania dla branży noclegowej jest fakt, że Polacy coraz chętniej wybierają się na dłuższe urlopy (od tygodnia do dwóch tygodni). Jak wynika z badania „Wydatki i plany wakacyjne Polaków” przeprowadzonego przez Quality Watch dla BIG InfoMonitor, taki wyjazd planuje w trwającym sezonie 57 proc. ankietowanych (w tym 16 proc. rozważa więcej niż jeden urlop), co stanowi 5 proc. wzrost w porównaniu z 2022 r.

Okazuje się też, że popularność długich podróży rośnie ze względu na pokoleniowość, styl życia danej generacji czy miejsce, w którym żyjemy na co dzień. I tak np. dłuższe wakacje są szczególnie ważne dla przedstawicieli pokolenia Y (35-44 lata), dla którego bardzo ważny jest wolny czas poświęcany na nowe doświadczenia i przeżycia zdobywane m.in. dzięki podróżom. Te dłuższe planuje w tym roku ok. 2/3 osób z tej grupy przebadanych przez BIG InfoMonitor.  Prawie tyle samo, bo 63 proc. mieszkańców średnich i dużych miast, czyli klientów z wyższymi dochodami,  również nie wyobraża sobie w tym roku wyłącznie krótszego odpoczynku. Najrzadziej dłuższe urlopy planują aktualnie seniorzy (w wieku 65 lat i więcej). Aż 1/3 z nich nie wybiera się na taki wypoczynek, a prawie 1/5 nie podjęła jeszcze decyzji.

Polska nadal wybierana przez turystów, choć trwa boom na zagranicę

Choć wyjazdy nad Bałtyk, w góry czy w okolice polskich jezior nadal cieszą się największą popularnością — urlop w kraju planuje spędzić 65 proc. badanych —  astronomiczne ceny produktów i usług, z którymi w ostatnich latach musieli mierzyć się klienci, sprawiają, że coraz chętniej spoglądamy w kierunku zagranicznej oferty turystycznej. A ta jest często tańsza, co potwierdzają rynkowe analizy. Z jednej z nich, przygotowanej przez ekspertów Rankomat.pl, wynika, że w lipcu br. za tydzień pobytu w hotelu na Teneryfie czteroosobowa rodzina zapłaci 2 860 zł, a para 1 415 zł. W Polsce jest dwa razy drożej – w Mikołajkach rodzina za tydzień w hotelu zapłaci 5 142 zł, a para 3 618 zł.

Wykres plany wakacyjne

Nic więc dziwnego, że coraz częściej rozważamy spędzenie czasu wolnego w innych krajach. Jak pokazuje badanie zlecone przez BIG InfoMonitor, w 2022 r. wakacje poza Polską planowała jedna trzecia ankietowanych. W tym roku jest to już 41 proc., co stanowi wzrost o 8 proc.  Wyjazdy zagraniczne organizowane są nieznacznie częściej przez biura podróży niż samodzielnie (24 proc. vs 19 proc.), natomiast do wakacji w kraju wolimy przygotować się na własną rękę (59 proc. vs 8 proc.).

Coraz więcej Polaków wybiera zagraniczne podróże, szukając nowych doświadczeń i unikalnych przeżyć. Do tego dochodzi kwestia cen, które w okresie wakacyjnym są w Polsce wysokie, natomiast często nie idzie za tym podniesienie jakości czy zakresu usług. Spadające zainteresowanie naszym lokalnym rynkiem to wyraźny sygnał wyrażający potrzebę zmian i szybkiej adaptacji. Kluczowe będą inwestycje w rozwój infrastruktury turystycznej, promowanie mniej znanych, ale wyjątkowych miejsc, a także tworzenie spersonalizowanych ofert twierdzi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

Za urlop płacimy częściej z oszczędności

Polacy w 2024 r. wydadzą średnio 4940 zł na dłuższe wakacyjne wyjazdy, co biorąc pod uwagę dużą rozpiętość wydatków deklarowanych przez badanych, daje średnią kwotę 2150 zł na osobę.

Podobnie jak w 2022 r. głównym źródłem finansowania dłuższych wyjazdów wakacyjnych są obecnie oszczędności (58 proc.), a w drugiej kolejności bieżące dochody (46 proc.). Pozostałe źródła mają niewielkie znaczenie i są wskazywane przez nie więcej niż 3 proc. wyjeżdżających. Wyjątek stanowi chęć specjalnego dorobienia na potrzeby wyjazdu – deklarowana przez 7 proc. urlopowiczów.

Wykres źródła finansowania wakacji

Osoby bez poduszki finansowej lub wystarczających bieżących środków na potrzeby dłuższych urlopów podchodzą do nich z większą rezerwą. Polacy bez takich planów sytuację tę najczęściej uzasadniają brakiem środków (41 proc.). Prawie 1/4, bo 23 proc. wykazuje natomiast brak zwyczaju jeżdżenia na urlopy, a 18 proc. jako powód podaję potrzebę oszczędzania. Co 4.  Polak deklaruje, że takie wakacje są poza jego zasięgiem i choć jest to wysoki odsetek, to na uwagę zasługuje fakt, że wskaźnik ten spadł o 7 proc. w porównaniu z 2022 r. 

Badanie „Wydatki i plany wakacyjne Polaków 2024” zrealizowane przez Quality Watch dla BIG InfoMonitor, metodą CAWI na próbie 1049 osób, czerwiec 2024 rok

Rząd przyjął uchwałę w sprawie polityki publicznej „Krajowa Strategia Edukacji Finansowej.Polityka na rzecz rozwijania kompetencji finansowych”

Celem strategii jest poprawa kompetencji finansowych mieszkańców Polski, które pomogą im w zwiększeniu odporności finansowej i dążeniu do podniesienia komfortu finansowego. Wyznacza ona także strategiczne kierunki działań w obszarze edukacji finansowej, które mają przynieść korzyści całemu społeczeństwu oraz doprowadzić do usunięcia luk i pokonania wyzwań w obszarze edukacji finansowej. Strategia ma za zadanie również zintegrowanie istotnych dla edukacji finansowej interesariuszy i wypracowanie jednolitego rozumienia znaczenia edukacji finansowej.

Tym samym Polska dołączyła do ponad 60 krajów i gospodarek świata, które realizują własną strategię na rzecz edukacji finansowej.

Kultowa książka „Bankructwo małego Dżeka” wraca na listę lektur szkolnych.

Janusz Korczak, wybitny pisarz i pedagog, już w 1924 roku dostrzegł jak istotne jest nauczanie dzieci o wartości pieniędzy, a także o dobrych i złych stronach ich posiadania. Zainspirowany kontaktami z ówczesnym premierem Władysławem Grabskim oraz jego bratem – Stanisławem, który stał na czele resortu edukacji, Korczak napisał  powieść „Bankructwo małego Dżeka”. Książka wydana po raz pierwszy 100 lat temu, stała się ulubioną lekturą wielu pokoleń, inspirując młodych czytelników do przedsiębiorczych działań. Wydana w ponad 800 tysiącach egzemplarzy, była i jest cennym narzędziem edukacyjnym.

Ponadczasowa historia Dżeka spisana przez Janusza Korczaka stanowi idealny przykład tego, że o ekonomii i przedsiębiorczości można edukować w przystępny sposób. Korczak w powieściowej formie przybliża naukę o ekonomii i uczy, że przedsiębiorczość to nie tylko pomysły, ale umiejętność działania tak, aby spełniać swoje marzenia. Pomaga zrozumieć jak ważna jest ekonomia i uświadamia, że m.in. zarządzanie pieniędzmi i kreatywność, to umiejętności na całe życie – uważa Waldemar Zbytek, Prezes Fundacji Warszawski Instytut Bankowości i Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Roku Edukacji Ekonomicznej.

„Bankructwo małego Dżeka” było inspiracją do stworzenia przez WIB programu edukacyjnego opartego na przygodach Dżeka i idei zawartej w książce. Zachęcamy nauczycieli do zapoznania się z projektem „Przygody Przedsiębiorczego Dżeka” na stronie O projekcie – Przygody przedsiębiorczego Dżeka (przedsiebiorczydzek.pl). W ramach projektu przygotowany został szereg materiałów edukacyjnych, które za darmo można pobrać na stronie projektu.

Wyniki konkursu Score Hunter – edycja XIV

  • Błażej Rakoczy, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, 542 pkt.
  • Krzysztof Heyka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, 539 pkt.
  • Kamil Kuliński, Politechnika Częstochowska, 538 pkt.
  • Krzysztof Banasiak, Stacjonarna Policealna Szkoła Medyczna Pascal w Grudziądzu, 538 pkt.
  • Zofia Stachrowska, Akademia im. Jakuba z Paradyża, 536 pkt.
  • Karolina Wierzba, Uniwersytet Jagielloński, 536 pkt.
  • Dominik Kulwicki, Uniwersytet WSB Merito w Gdańsku, 536 pkt.
  • Marcin Sztybor, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, 533 pkt.
  • Maciej Szemraj, Uniwersytet Marii Curie – Skłodowskiej, 532 pkt.
  • Gabriela Witkowska, Akademia im. Jakuba z Paradyża, 531 pkt.

Serdecznie gratulujemy!

www.scorehunteredu.pl

100 lat Banku Gospodarstwa Krajowego

Lwów, zabory i… duchy

Poszukując podstaw banku krajowego należy cofnąć się do 1883 roku do będącego pod zaborem austriackim Lwowa. Tereny te nazywano Galicją, która w tym okresie była w dużym kryzysie gospodarczym. Aby temu zaradzić powołano Bank Krajowy Królestwa Galicji i Lodomerii z Wielkim Księstwem Krakowskim, nazywany w skrócie Bankiem Krajowym.

Pracownicy Oddziału we Lwowie w 1936 r., mieszczącym się w dawnej siedzibie Banku Krajowego. Źródło: Archiwum BGK

Działania Banku Krajowego nie były nastawione na zysk, ale na działanie zgodne z potrzebami kraju.

Uwaga! Straszy!

Do ciekawych historii związanych z Bankiem Krajowym we Lwowie należy zaliczyć te o złych mocach, które miały prześladować pracowników. Rzeczywiście w siedzibie Banku dochodziło do serii nieszczęśliwych wypadków. Opowieści było bardzo wiele, między innymi o postrzelonym służącym Dziubanie lub o Janie, który zwiedziony siłami grawitacji po spadnięciu z balustrady ciężkich obrażeń doznał. Sytuacja została rozwiązana gdy w 1905 roku budynek został poświęcony.

Wojenna zawierucha

Kolejne lata przyniosły I Wojnę Światową. Aby wspierać instytucje kredytowe oraz gospodarstwa rolne i nieruchomości miejskie poszkodowane przez działania wojenne, w 1915 roku powstał Galicyjski Wojenny Zakład Kredytowy. Bank kilkukrotnie zmieniał swoją lokalizację, aby ostatecznie umiejscowić się w Warszawie i objąć swoim działaniem całą Rzeczpospolitą.

Stara kamienica na ulicy w centrum miasta, z ludźmi i pojazdami, w czarno-białej tonacji, symbolizuj.

Siedziba Galicyjskiego Wojennego Zakładu Kredytowego, w kamienicy na krakowskim Rynku. Źródło: www.100lat.bgk.pl/z-bgk-przez-dekady/#1915

Wraz ze zmianą obszaru działania, zmieniała się także nazwa. Najpierw na Zakład Kredytowy dla Odbudowy, a następnie – Państwowy Bank Odbudowy.

Dalsze lata wojny przyniosły konieczność wsparcia kupców, miast i przedsiębiorstw ze względu na straty wojenne. Wobec tego w 1917 roku w Krakowie powstał Galicyjski Miejski Wojenny Zakład Kredytowy. Następnie zaraz po wojnie, w 1919 roku zmienił on swoją nazwę na Zakład Kredytowy Miast Małopolskich, a kilka lat później przeniósł swoją działalność do Lwowa.

Powstanie Banku Gospodarstwa Krajowego

Za początek działania BGK należy uznać połączenie trzech opisanych wcześniej banków państwowych: Polskiego Banku Krajowego, Państwowego Banku Odbudowy i Zakładu Kredytowego Miast Małopolskich. Do zadań postawionych przed BGK należało organizowanie i emitowanie listów zastawnych, obligacji komunalnych i kolejowych oraz wspieranie kraju przy powojennej odbudowie. Polska po 123 latach pod zaborami oraz 4 latach wojny borykała się z bardzo licznymi problemami, również tymi natury gospodarczej. Walka, również ta polityczna o ukształtowanie ostatecznego kształtu granicy była bardzo kosztowna. Finansowanie tych działań poprzez dodruk pieniądza spowodowało pojawienie się bardzo wysokiej inflacji, która w 1923 roku przekroczył 35 000 procent. Kolejną sytuacją powodującą kryzys była wojna celna na granicy polsko-niemieckiej. Doprowadziła ona do załamania kursu, dopiero powstałego złotego.

Kredytowa pomoc Banku Gospodarstwa Krajowego dla banków w latach 1924-1928, wykres finansowy.

Pomoc kredytowa BGK – wykres. Źródło: archiwum BGK

Skłoniło to część klientów do wypłacania swoich oszczędności z banków, dzisiaj powiedzielibyśmy, że był to przejaw paniki bankowej, które z tego powodu zaczęły mieć problem z płynnością. Aby  pomóc bankom prywatnym, opracowano Fundusz Pomocy Instytucjom Kredytowym, który był obsługiwany przez BGK.

Obligacje spod ręki mistrzyni

Autorką szaty graficznej emitowanych w 1925 roku obligacji była Zofia Stryjeńska, wybitna artystka okresu międzywojennego. Również logo reprezentujące bank w latach 90 xx w. zostało zainspirowane jednym z jej projektów.

Warto zaznaczyć, że Bank Gospodarstwa Krajowego już przed laty był instytucją rozpoznawalną a osoby z nim związane poważne i cenione na całym świecie. Poniżej widoczna jest kartka z kalendarza Prezydenta Roosevelta.

Nowoczesne rozwiązania finansowe od Banku Gospodarstwa Krajowego na 100 lat działalności.

Strona z terminarza Prezydenta Roosevelta. Źródło: Franklin D. Roosevelt Library and Museum

Zapisane jest w niej spotkanie prezydenta USA z prezesem BGK Romanem Góreckim, które zostało zaplanowane na godzinę 12:00 dnia 10 maja 1933 roku. Warto mieć na uwadze tło historyczne tego wydarzenia i tak zwany Czarny Czwartek na Wall Street. Wydarzenie to miało miejsce w 1929 roku i było zarzewiem jednego z największych kryzysów finansowych w historii. Prezes Górecki zapewne musiał mierzyć się z jego skutkami również w Polsce.

Rekordowy szczyt

W 1923 roku rozpoczęła się budowa kolejki liniowej na Kasprowy Wierch, na którą BGK udzielił kredytu wysokości 300 000 złotych. Po upływie nieco ponad pół roku pierwszy wagonik dotarł na Kasprowy. Najprawdopodobniej jest to rekord w świata w czasie budowy takiego obiektu zimą. Czas pokoju dla Polski był niestety krótki. W 1939 roku wybuchła II Wojna Światowa. Jeszcze przed jej rozpoczęciem BGK podejmował działania mające na celu pozyskanie środków na dozbrojenie polskie armii. Również

skarby wielu bibliotek z Polski zostały przewiezione do skarbca BGK, który wtedy był jednym z najnowocześniejszych w Polsce.

17 września 1939 roku na rozkaz Eugeniusza Kwiatkowskiego, wicepremiera i ministra skarbu, pracownicy BGK ewakuowali się do Rumunii. W trakcie wojny biura BGK działały także w Zurychu, Londynie, Paryżu, Teheranie i Nowym Jorku. Bank w dalszym ciągu prowadził swoją działalność regulując zobowiązania i wspierając finansowo inne instytucje na uchodźctwie.

W trakcie okupacji BGK zarządzali Niemcy, pozostawiając na stanowiskach jedynie niewielką część polskiej kadry, jednocześnie obcinając jej wypłaty o połowę. Pracownicy banku prowadzili działalność konspiracyjną przeciwko okupantowi.

W 1944 roku Niemcy zdecydowali o likwidacji BGK. Rozpoczął się wielki rabunek nie tylko Banku, ale i całej stolicy. Następnie jeszcze w trakcie Powstania Warszawskiego wkraczające komunistyczne władze ludowe zdecydowały o ponownym otwarciu Banku z centralą w Lublinie.

Fasada gmachu BGK od strony Nowego Światu, 1946 r. Widoczne ślady po kulach. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

W 1946 roku BGK ponownie został zamknięty, tym razem przez komunistów. Zamiast niego powołano Bank Inwestycyjny. Pomimo tego BGK działał przez cały okres  PRL, choć w ograniczonym zakresie.

Po odzyskaniu gospodarczej niepodległości, Bank Gospodarstwa Krajowego wznowił swoje działanie i wspierał kraj we wchodzeniu w gospodarkę wolnorynkową. Misję przedstawioną przez prezesa Góreckiego BGK realizuje aż do dzisiaj.

Rok Edukacji Ekonomicznej – 100 lat rozwoju

Podejmując temat 100 lat BGK należy zwrócić uwagę, że rok 2024 został uchwalony przez Senat RP Rokiem Edukacji Ekonomicznej. W roku tym obchodzimy także 100 rocznice reform przeprowadzonych przez premiera Władysława Grabskiego, powstania Banku Polskiego oraz wprowadzenia złotego jako waluty obowiązującej w Polsce. Również 100 lat temu Janusz Korczak napisał książkę „Bankructwo Małego Dżeka”, która już wtedy edukowała dzieci i młodzież w zakresie przedsiębiorczości.

Źródła: https://100lat.bgk.pl/z-bgk-przez-dekady/#2021

Mimo wielu obaw związanych z zadłużaniem się, Polacy mają alarmujące blisko 86 mld zł długów

Choć jeszcze ostatni kwartał 2023 roku przynosił spokojniejsze informacje w kwestii zadłużania się Polaków, ponieważ wzrost zaległości w tym czasie przyhamował, poprawa sytuacji nie utrzymała się zbyt długo. – Jak pokazuje nasze doświadczenie, wartości przeterminowanych rachunków i rat kredytów konsumentów najbardziej przyrastają właśnie w pierwszym kwartale danego roku. Wtedy to coraz bardziej zaczyna ciążyć nadmiar podjętych w grudniu zobowiązań, ewentualnie nie udaje się regulować przełożonych na później, piętrzących się rachunków. Wierzyciele reagują i zgłaszają te informacje do rejestru BIG. Z kolei w BIK widać opóźnienia w spłacie rat kredytów.  Statystyki idą więc w górę – wskazuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

W ciągu 2023 roku zaległości Polaków wzrosły o 4,7 mld zł. Problemy finansowe rodaków narastały przede wszystkim przez trzy pierwsze kwartały minionego roku. Obecnie tylko w pierwszym kwartale bieżącego roku przeterminowane zadłużenie konsumentów wzrosło już o 2,1 mld zł, do rekordowych  85,7 mld zł. Z problemami w spłacie bieżących rachunków, alimentów oraz kredytów boryka się już 2 640 968 osób. Średnio na jednego dłużnika przypada 32 435 zł niespłacanych zobowiązań.

     – Szczególnie niepokojące jest to, że rosnąca kwota zadłużenia przypada na mniej więcej stałą grupę osób już zadłużonych. Niebezpiecznie rośnie też średnie zadłużenie. Jest to już kwota trudna do spłacenia dla przeciętnie zarabiającego Polaka. Osoby już zadłużone zadłużają się coraz bardziej wpadając nie tylko w coraz głębszą spiralę zadłużenia, ale dochodzą do stanu bezradności dłużniczej. Stan ten skutkuje również problemami emocjonalnymi – głównie niepokojem, lękiem i depresją. Jeszcze poważniejszą szkodą osób doświadczających bezradności jest dalsze, bezrefleksyjne powtarzanie nawykowych schematów zachowań – najczęściej kompulsywne branie kolejnych pożyczek. Ich głównym celem wówczas nie jest wyjście z długów, a raczej chwilowe zażegnanie bieżących problemów – bezcenna chwila ulgi. To już prawdziwy problem społeczny, ale i dotyczący zdrowia psychicznego Polaków – zaznacza Roman Pomianowski, psycholog społeczny,inicjator Programu Wsparcia Zadłużonych. Do grupy osób zadłużonych dołączają nowe, dotychczas stabilne finansowo. Część z nich najzwyczajniej przeszacowała swoje możliwości finansowe, podjęli ryzykowne, błędne decyzje finansowe. Inni popadli w tarapaty ulegając nadmiernym wydatkom, nachalnym promocjom, super okazjom czy powszechnie już stosowanym odroczonym płatnościom – dodaje.

Boimy się konsekwencji, a jednak się zadłużamy

Można śmiało powiedzieć, że już średnia zaległość w wysokości ponad 32 tys. zł niejedną osobę może wpędzić w spiralę zadłużenia i tego właśnie, jak wynika z badania zleconego na potrzeby BIG InfoMonitor, najbardziej boją się Polacy. Co trzeci badany (32 proc.), niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy miejsca zamieszkania, wskazuje to jako swoją największą obawę. Wyjątek stanowi w tym przypadku jedynie zasób portfela, bo zarówno osoby, którym nie starcza pieniędzy nawet na najpilniejsze potrzeby (12 proc.) oraz te, które są zamożne i mogą sobie pozwolić na każde wydatki (15 proc.) są tu w mniejszości. Boją się za to innych konsekwencji. Ci pierwsi tego, że długi odziedziczą bliscy (20 proc.), a ci drudzy, że stracą wiarygodność finansową (34 proc.).

Kolejnym istotnym zmartwieniem dla osób, które nie byłyby w stanie płacić bieżących zobowiązań jest komornik. Strach przed tym, że w końcu do drzwi mógłby zapukać ktoś z jasnym komunikatem, że mimo problemów długi trzeba spłacić ma 20 proc. badanych. Zdecydowanie częściej kobiety niż mężczyźni – kolejno 24 i 16 proc. oraz przedstawiciele grupy wiekowej 45-54 lata (27 proc.).

     – Boimy się nieznanego – długów, komornika najbardziej obawiają się osoby, które ich nie mają. Kiedy przekracza się już tę granicę dominować zaczynają inne uczucia, np. smutek, żal, złość czy poczucie krzywdy – groźna mieszanina utrudniająca skuteczne poradzenie sobie z problemem. Dodatkowo komplikująca relacje z wierzycielami, pracownikami windykacji, komornikami – bierność, ucieczka przed problemami lub zachowania roszczeniowe – wymienia Roman Pomianowski.

Na trzecim miejscu w rankingu obaw pojawia się natomiast wątek dziedziczenia długów. Co 10. osoba, w chwili pojawienia się problemów finansowych oraz realiów związanych z niemożnością płacenia na czas, ma tę myśl z tyłu głowy. Wspominają o tym częściej niż pozostałe grupy wiekowe seniorzy (12 proc.) oraz wspomniane już osoby będące w trudnym położeniu finansowym (20 proc.), a także częściej osoby posiadające dzieci od tych bezdzietnych.

Wykres obawy

Źródło: badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Według Romana Pomianowskiego, niepokój związany z perspektywą przekazania spadkobiercom długów jest raczej formą zamartwiania się o przyszłość własną oraz osób najbliższych. Każdy chciałby pozostawić po sobie chociaż dobre wspomnienia. To bardzo trudny problem, dość często skrywany nawet przed najbliższymi, (np. współmałżonkiem) i to do samego końca. Często dopiero po pogrzebie wychodzi na jaw skrzętnie skrywana tajemnica – długi, bardzo komplikująca emocjonalne przeżywanie żałoby. Problem tym większy, że w grupie osób zadłużonych blisko 15 proc. (384 tys.) stanowią seniorzy.

Co z naszą odpowiedzialnością finansową?

Na uwagę zasługuję również fakt, że znacząca część ankietowanych, bo co dziewiąty, odpowiedział w badaniu zleconym przez BIG InfoMonitor, że nie miałby żadnych obaw, gdyby nie był w stanie opłacić bieżących rachunków. W tej grupie badanych najwięcej tego typu wskazań padło ze strony mężczyzn (16 proc.), osób w trudnej sytuacji materialnej (21 proc.), a także wśród tych najbardziej zamożnych – aż 42 proc. To efekt niewiedzy czy ignoranctwa? – Erozja moralności finansowej niestety postępuje cały czas, jeszcze gorzej, że w podejmowaniu ryzyka (np. zaciąganiu zobowiązań finansowych) stajemy się coraz mniej racjonalni. Ekonomia behawioralna[1] obaliła mit Homo œconomicus (łac. „człowiek ekonomiczny”, „człowiek racjonalny”). Psychologia ryzyka[2] objawia resztę prawdy – poziom akceptowalnego ryzyka, w każdej dziedzinie życia jest pochodną wielkości straty, którą możemy ponieść oraz prawdopodobieństwa z jakim nieszczęście może nas spotkać. Wystarczy zatem (nawet naiwnie) założyć, że mnie to nie dotknie, nie spotka i nie ma problemu. „Głupiejemy na potęgę” – parafrazując klasyka stwierdzić można, że: „taki mamy klimat i czasy …” – puentuje Roman Pomianowski.

Co istotne, mimo że do Rejestru Dłużników BIG InoMonitor wpisanych jest przez wierzycieli ponad 2,6 mln osób, czyli co 12. pełnoletnia osoba, tylko dla 6 proc. społeczeństwa biorącego udział w badaniu jest to straszak. Jedynie 3 proc. ma też obawy, że nie będzie mogła z tego powodu zaciągnąć kredytu w banku.

 – Tę część osób może zaskoczyć fakt, że tylko w ubiegłym roku 8,15 mln osób, czyli co czwartego dorosłego Polaka (26 proc.) sprawdziły banki i przedsiębiorcy w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor. Niektórzy byli weryfikowani kilkukrotnie, bo pytanie: Czy Kowalski jest w porządku, czy ma zaległości – zadane zostało niemal 28 mln razy. Oznacza to, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że jeśli mamy dług, a on zostanie wpisany do bazy dłużników, prędzej czy później ktoś się o nim dowie, a wówczas to już prosta droga do tego, że bank odmówi takiej osobie kredytu, sklep z AGD zakupów ratalnych, a telekom skorzystania z jego usług. Warto o tym pamiętaćpodsumowuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Źródło: Badanie “Polacy a ich nastawienie do zadłużania się” zrealizowane przez Quality Watch na próbie 1090 dorosłych Polaków, techniką wywiadów telefonicznych, marzec 2024

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2024 – Europa w naszych rękach

Jak tak naprawdę wygląda Europarlament? W kadencji 2019 – 2024 zasiadało w nim 705 posłów. Zrzeszeni byli oni w siedmiu różnych, ponadnarodowych partiach politycznych.
W gwoli ścisłości – w Polsce wybierać będziemy kandydatów z naszych krajowych partii, lecz po dołączeniu do Europarlamentu dołączą oni do konkretnych europejskich partii, w których to łącząc siły z posłami z innych państw, będą działać na rzecz Unii Europejskiej. Każde państwo UE może mieć minimalnie 6 a maksymalnie 96 europosłów.

Nie należy bagatelizować znaczenia wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego, ponieważ mają one realny wpływ na życie blisko 450 mln obywateli całej Unii Europejskiej,
w tym nas – około 37,5 mln Polaków. Decyzje podejmowane przez ten organ dotyczą istotnych spraw dla wszystkich obywateli, niezależnie od tego, czy patrzymy w kontekście dużego państwa czy małej społeczności. Obejmują one zarówno potężne korporacje, jak i niewielkie przedsiębiorstwa oraz mają znaczenie w kontekście globalnym, jak i lokalnym.

Unijne prawodawstwo dotyczy szeregu spraw istotnych dla obywateli, takich jak ochrona środowiska, zapewnienie bezpieczeństwa, zarządzanie migracją, polityka społeczna, prawa konsumentów, rozwój gospodarczy, praworządność i wiele innych. Są to niezwykle ważne aspekty naszego codziennego życia. Parlament Europejski ma uprawnienie do zatwierdzania budżetu Unii Europejskiej oraz nadzorowania sposobu wydatkowania środków finansowych. Ponadto Parlament wybiera przewodniczącego lub przewodniczącą Komisji Europejskiej, nominuje komisarzy oraz sprawuje kontrolę nad ich działaniami i decyzjami.

Nasz głos w tych wyborach zdecyduje o tym, kto będzie reprezentował nas w Parlamencie Europejskim i będzie zaangażowany w tworzenie nowych przepisów. Te decyzje mają bezpośredni wpływ na naszą codzienność i nie możemy o tym zapominać. Pamiętajmy, że
w tym pełnym wyzwań świecie, Unia Europejska jako wspólnota wielu państw jest w stanie przeciwstawić się wielu problemom i pokonywać trudne bariery. Każdy głos ma znaczenie
i wpływ na ukierunkowanie przyszłości Europy.

Niezależnie od poglądów politycznych, zachęcamy do udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wybierzmy kandydatów, którzy będą nas godnie reprezentować!

Jedno hasło do wszystkiego, czyli…do niczego  

W dzisiejszym cyfrowym świecie bezpieczeństwo naszych urządzeń, kont, witryn, z których korzystamy jest kluczowe dla ochrony naszej prywatności, danych osobowych, a nawet pieniędzy. Skuteczną zaporą dla cyberprzestępców są hasła, ale pod warunkiem, że tworzymy je i używamy z głową.

Hasła towarzyszą na co dzień nie tylko osobom zaangażowanym zawodowo. Nawyk uwierzytelniania wszedł nam w krew w efekcie licznych kampanii edukacyjnych instytucji finansowych, w tym bankowości elektronicznej, która wręcz wymusza uwierzytelnianie podczas logowania się do kont osobistych z komputera, smartfona czy z aplikacji. Ale uwaga, jeśli posługujemy się jednym hasłem do wszystkich naszych kont, łamiemy zasadę cyberbezpieczeństwa.

Błąd: jedno hasło do wszystkich swoich systemów i kont

Naczelna zasada, której trzeba przestrzegać, by nie martwić się o swoje dane i pieniądze, to unikalność haseł dostępu do swoich urządzeń, do logowania się na różne strony internetowe, takie jak sklepy online, platformy streamingowe czy portale społecznościowe. Z konieczności różnicowania haseł zdaje sobie sprawę prawie połowa (46%) Polaków. To pozytywny znak, że rośnie świadomość ryzyka, jakie wiąże się z używaniem tego samego hasła w wielu miejscach. Jednak nie dla wszystkich ta zasada jest jasna.  

Do posiadania jednego hasła do wszystkich systemów przyznaje się co 10-ty Polak, respondent badania opinii, pt. „Bezpieczeństwo urządzeń i logowania”, zrealizowanego na zlecenie BIK w kwietniu tego roku.

Na czym polega ryzyko jednego hasła do wszystkiego, wyjaśnia Andrzej Karpiński, szef bezpieczeństwa Grupy BIK:

– Unikalne hasła do każdego możliwego systemu są pierwszą linią obrony przed nieautoryzowanym dostępem do naszych danych osobowych i finansowych. Jedno hasło do wszystkiego obarczone jest wielkim ryzykiem naruszenia bezpieczeństwa informacji. W przypadku kradzieży jednego hasła, cyberprzestępca niejako automatycznie otrzymuje klucz dostępu do wielu innych naszych kont i systemów jednocześnie. Uzyskuje dostęp do potencjalnie innych naszych zasobów, np. profili na Facebooku, na Linked In, do kont pocztowych. Taka wiedza na nasz temat to już bardzo duży zakres informacji, groźny w rękach cyberprzestępcy, ułatwiający mu podszywanie się pod naszą tożsamość w banku czy urzędzie.

Prawda: możliwie najdłuższe hasła mają największą moc

Wzmocnieniem zasady unikalnych haseł do różnych systemów jest tworzenie tzw. haseł silnych. Co to oznacza i jakie czynniki nadają mocy naszym hasłom?

W opinii 56% respondentów badania BIK wpływ na siłę hasła ma ich skomplikowanie. Według nich hasła zawierające kombinację dużych i małych liter, cyfr oraz znaków specjalnych są trudniejsze do odgadnięcia przez potencjalnych hakerów.

Natomiast dwie grupy po 18% respondentów wskazały, że długość hasła i częstotliwość ich zmieniania mogą znacząco przyczynić się do zwiększenia ich zabezpieczeń.

Tylko 8% osób uważa, że w tworzeniu silnych i unikalnych kombinacji, trudnych do złamania przez cyberprzestępców pomaga generator haseł. Wynik ten może wskazywać na brak zaufania do automatycznie generowanych haseł lub niewystarczającej wiedzy na temat tego narzędzia.

Tym, co najbardziej wpływa na bezpieczeństwo haseł, dzieli się i tłumaczy Szef Bezpieczeństwa BIK:

– Obecnie odchodzi się od praktyki bardzo częstej zmiany haseł na rzecz ich długości i skomplikowania. Długość hasła powoduje bowiem określoną moc obliczeniową, potrzebną na sprawdzenie wszystkich możliwych kombinacji haseł. Przy współczesnych komputerach i ich mocy obliczeniowej zakłada się, że 12-13 znakowe hasła to jest absolutne minimum, a krótsze – komputer jest w stanie złamać w ciągu ułamków sekund.

Dane z badania pokazują, że użytkownicy internetu coraz bardziej doceniają znaczenie skomplikowanych haseł, jednak pojawia się problem, jak skutecznie zapamiętać, zwłaszcza kilka czy kilkanaście z nich.

Zestawienie różnorodnych znaków w wielu różnych długich hasłach może być karkołomne do zapamiętania. Uniwersalnym sposobem na to są możliwie najdłuższe hasła tworzone np. z wykorzystaniem rymowanek, zwrotki piosenki czy powiedzonka, z celowo wplecionym błędem czy znakiem znanym tylko nam. Wówczas stworzymy hasło nieoczywiste a przy tym dla nas proste do zapamiętaniadodaje Andrzej Karpiński.

Narzędzie dla przezornych – ochrona 24/7 przez cały rok

Nigdy nie wiemy, kiedy nasze dane trafią w ręce przestępców. Dlatego oprócz świadomego stosowania i tworzenia haseł warto sięgnąć po ochronę antywyłudzeniową. Sprawdzą się w tym celu Alerty BIK, czyli smsy ostrzegające o próbie wykorzystania naszych danych. Działają one w czasie rzeczywistym – przychodzą w momencie, gdy ktoś próbuje zaciągnąć kredyt na nasze dane. Dzięki monitorowaniu zapytań o dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, powiadomienie z Alertem BIK przyjdzie też w sytuacji, gdy ktoś w naszym imieniu podpisuje umowę, np. z firmą telekomunikacyjną na zakup drogiego telefonu z abonamentem. Taki jeden sms może uratować przed stratami finansowymi, uchroni przed nerwami i stresem, pomoże anulować kredyt czy pożyczkę, których sami nie zaciągnęliśmy.

Źródło: Badanie na zlecenie BIK, pt. Bezpieczeństwo urządzeń i logowania, zrealizowane przez Quality Watch, CAWI, N – 1090, 18+,  kwiecień 2024 r.

20-lat obecności Polski w Unii Europejskiej

Proces akcesyjny, który trwał kilka lat, wymagał gruntownych reform politycznych, gospodarczych i społecznych. Polska musiała dostosować swoje prawo do zbioru przepisów
i standardów obowiązujących w Unii Europejskiej. Proces ten obejmował reformy instytucji państwowych, modernizację gospodarki, poprawę jakości ochrony środowiska oraz rozwój infrastruktury.

Przez ostatnie dwie dekady Polska przeszła znaczącą transformację, stając się jednym
z dynamicznie rozwijających się krajów w Europie. Istotnym aspektem członkostwa w UE jest zauważalny wzrost gospodarczy – Polska systematycznie zmniejsza dystans w PKB per capita w porównaniu do średniej unijnej.

Do Polski zostały przekazane środki o wartości ponad 161 miliardów euro w ramach polityki spójności Unii Europejskiej. Te fundusze wspierały różnorodne projekty inwestycyjne, obejmujące transport, energetykę, ochronę środowiska, innowacje, rozwój przedsiębiorstw oraz inicjatywy społeczne. Finansowanie to nie tylko obejmowało duże projekty, ale również tysiące lokalnych inicjatyw, które były bliskie mieszkańcom, dotyczyły ich codziennych spraw i potrzeb. Te środki miały szczególne znaczenie dla mniej rozwiniętych regionów, które skutecznie wykorzystały te fundusze, przekształcając swój profil gospodarczy i wykorzystując ukryte potencjały.

Polska przede wszystkim jednak zyskała dostęp do wspólnego rynku unijnego, co przyczyniło się do wzrostu eksportu i umocnienia pozycji kraju w gospodarce globalnej. Udział eksportu towarów w PKB wzrósł z 25 proc. w 2003 roku do 56 proc. w 2020 roku. W eksporcie do UE Polska jest często wiodącym dostawcą w kategoriach takich jak części samochodowe, akumulatory, telewizory, meble i kosmetyki. Artykuły rolno-spożywcze zyskały na znaczeniu w sprzedaży do UE, stanowiąc około 15% całkowitej wartości eksportu w 2022 roku.

Nie można również pominąć wpływu członkostwa w UE na rynek pracy i na migrację – po wejściu Polski do Unii Europejskiej wiele państw otworzyło swoje rynki pracy dla polskich obywateli.

W kontekście obchodów 20-lecia członkostwa Polski w Unii Europejskiej warto podkreślić korzyści gospodarcze wynikające z integracji europejskiej. Należy jednak docenić obecność Polski w UE z punktu widzenia bezpieczeństwa, wynikającego z obecności wśród krajów o podobnych wartościach.

Przed Polską i Unią Europejską wciąż stoi wiele wyzwań, m.in. demograficznych, ekonomicznych, ekologicznych i związanych z rozwojem technologii. Ostatnie 20 lat pokazuje jednak, że nasza ojczyzna jest gotowa na różnego rodzaju wyzwania, również dzięki strategicznemu wsparciu Unii Europejskiej.

100 lat Banku Centralnego w Polsce

Bank centralny – bogaty w historię

Istnienie banku centralnego bardzo silnie związane jest z polską państwowością i niepodległością – władze polskie już od 1918 roku, kiedy to po 123 latach nieobecności Polska ponownie zawitała na mapę Europy, dążyły do utworzenia Banku Polskiego. Ostatecznie ta instytucja, będąca prekursorem dzisiejszego Narodowego Banku Polskiego, powstała w 1924 roku. 

Jednakże cofnięcie się jedynie o sto lat może pozostawiać pewien niedosyt. Początków tego, co dzisiaj rozumiemy jako bank centralny i polityka monetarna możemy doszukiwać się znacznie wcześniej. 

Jak drzewiej bywało…  

Twórcą jednej z pierwszych reform monetarnych, której efektem było ujednolicenie pieniądza w całym kraju był Król Kazimierz Wielki. Datuje się ją na lata 1365-1370. 

Już 200 lat później pojawiła się kolejna postać, która miała bardzo duży wkład w rozwój ekonomii. Był to Mikołaj Kopernik, który w 1528 roku wygłosił ostateczną wersję. „Rozprawy o biciu monet”, w której pisał o inflacji jako  „psuciu pieniądza”. Tezy wypracowane  przez Kopernika są uniwersalne i dotyczą polityki monetarnej oraz związanych z nią zjawisk również dzisiaj. Co ciekawe 9 lutego 2023 roku Narodowy Bank Polski wprowadził do obiegu banknot kolekcjonerski o nominale 20 zł „Mikołaj Kopernik”.

Król Stanisław August Poniatowski to kolejny władca, który przeprowadził reformę monetarną – na przełomie 1765 i  1766 roku oparto się w państwie polsko-litewskim na nowym systemie monetarnym, zachowując przy tym tradycyjne jednostki pieniężne. Zmianie uległo tylko to, że zamieniono dotychczas używaną grzywnę krakowską na grzywnę kolońską. Postawiło to Rzeczpospolitą wśród państw posługujących się w mennictwie tzw. stopą konwencyjną. 

Następnie w historii polskiej bankowości centralnej warto wskazać okres insurekcji kościuszkowskiej. W 1794 roku w Polsce zaczęto używać pierwszych banknotów. Niedobór złota i srebra skłonił władze do drukowania pieniędzy. Wśród ludnością nie cieszyły się one jednak zbytnią popularnością.  

Również w czasach rozbiorów w bankowości centralnej następowały zmiany. W 1828 roku powstał Bank Polski, który działał niemal 60 lat – był to polski bank emisyjny. Został zlikwidowany w 1886 roku wraz z likwidacją odrębności monetarnej Królestwa Polskiego. 

Następnie po odrodzeniu państwa polskiego w 1918 roku od niemieckiego zaborcy przejęło instytucję emisyjną – Polską Krajową Kasę Pożyczkową. Emitowane przez nią marki polskie stały się tymczasowym, obowiązującym środkiem płatniczym. Jednak już w grudniu 1918 r. zapowiedziano, że w przyszłości zostanie utworzony Bank Polski. Walcząc o ustalenie granic, przy jednocześnie niskich dochodach budżetu państwa, istniała konieczność zadłużania Skarbu Państwa. Dług ten finansowano dodrukiem pieniądza co doprowadziło do bardzo wysokiej inflacji, która w 1923 roku  przekraczała 35 000 proc. W 1923 roku premierem został Władysław Grabski, który zamierzał doprowadzić stan gospodarki w Polsce do normy. 11 stycznia 1924 roku Sejm uchwalił ustawę o naprawie Skarbu Państwa i reformie walutowej. Następnie 28 kwietnia 1924 powstał Bank Polski, który dokonał wymiany marek polskich w relacji 1 800 000 marek za 1 złoty,  który stał się obowiązująca w Polsce walutą. Pomimo powracających kryzysów, Polska gospodarka zaczęła się umacniać.   Jednakże okres tego rozwoju przerwała kolejna wojna…

Współczesny Bank Centralny

Po II wojnie światowej, w 1945 roku swoją działalność rozpoczął Narodowy Bank Polski, który stopniowo stawał się monobankiem – monopolistą w dziedzinie nie tylko emisji pieniądza, ale także udzielania kredytu i gromadzenia oszczędności. 1989 rok przyniósł zmiany gospodarcze, a inflacja osiągnęła czterocyfrowy poziom. W 1995 roku przeprowadzono denominację. Do istotnych zmian doszło po 1997 r. Nowa Konstytucja zapewniła mocną pozycję Narodowego Banku Polskiego w systemie instytucji publicznych i związała politykę pieniężną z nowym organem NBP –  Radą Polityki Pieniężnej. 

Dlaczego Narodowy Bank Polski jest ważny dla nas wszystkich?

Narodowy Bank Polski pełni w gospodarce trzy podstawowe funkcje. Jest on Bankiem Emisyjnym, oznacza to że ma on wyłączne prawo do wypuszczania do obiegu gospodarczego polskiej waluty, Złotego. Jest on także Bankiem Państwa, to oznacza, że zapewnia obsługę bankową instytucjom państwowym. Bank Centralny jest także Bankiem Banków, oznacza to że może udzielać bankom kredytów oraz sprawuje nad nimi czynności nadzorcze i ostrożnościowe. Za pomocą instrumentów polityki monetarnej, takich jak stopa procentowa czy rezerwa obowiązkowa dba on o odpowiednią podaż pieniądza w obiegu. Głównym celem Narodowego Banku Polskiego jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP. 

Działalność Narodowego Banku Polskiego ma duży wpływ na nasze codzienne życie oraz stan finansów w naszych portfelach oraz na kontach i lokatach. Sprawne działanie systemu bankowego przekłada się na stabilną gospodarkę oraz zrównoważony rozwój gospodarczy i społeczny. 

Setna rocznica bankowości centralnej łączy się także z innymi ważnymi jubileuszami. Również 100 lat temu powstał Bank Gospodarstwa Krajowego, instytucja niezwykle ważna oraz tworząca gospodarczą historię Polski.

W 2024 roku pamiętamy także o 100 rocznicy wprowadzenia polskiego złotego jako obowiązującej waluty. Rok 1924 był owocny nie tylko w wydarzenia gospodarcze, ale i edukacyjne. To właśnie wtedy Janusz Korczak napisał książkę „Bankructwo Małego Dżeka”, która stanowi pamiątkę tego jak dużą wagę w 20-leciu międzywojennym przywiązywano do edukacji ekonomicznej i w zakresie przedsiębiorczości. Dzisiaj pragniemy docenić i uhonorować osiągnięcia naszych przodków, czego wyrazem jest Rok Edukacji Ekonomicznej 2024 – inicjatywa 6 największych organizacji pozarządowych zajmujących się edukacją finansową, która na mocy uchwały Senatu RP stała się faktem. Rok Edukacji Ekonomicznej ma za zadnie zwrócić naszą uwagę na istotność edukacji ekonomicznej i wskazać na istniejących w jej zakresie wyzwań. 

Źródła: