100 lat Banku Gospodarstwa Krajowego

Lwów, zabory i… duchy

Poszukując podstaw banku krajowego należy cofnąć się do 1883 roku do będącego pod zaborem austriackim Lwowa. Tereny te nazywano Galicją, która w tym okresie była w dużym kryzysie gospodarczym. Aby temu zaradzić powołano Bank Krajowy Królestwa Galicji i Lodomerii z Wielkim Księstwem Krakowskim, nazywany w skrócie Bankiem Krajowym.

Pracownicy Oddziału we Lwowie w 1936 r., mieszczącym się w dawnej siedzibie Banku Krajowego. Źródło: Archiwum BGK

Działania Banku Krajowego nie były nastawione na zysk, ale na działanie zgodne z potrzebami kraju.

Uwaga! Straszy!

Do ciekawych historii związanych z Bankiem Krajowym we Lwowie należy zaliczyć te o złych mocach, które miały prześladować pracowników. Rzeczywiście w siedzibie Banku dochodziło do serii nieszczęśliwych wypadków. Opowieści było bardzo wiele, między innymi o postrzelonym służącym Dziubanie lub o Janie, który zwiedziony siłami grawitacji po spadnięciu z balustrady ciężkich obrażeń doznał. Sytuacja została rozwiązana gdy w 1905 roku budynek został poświęcony.

Wojenna zawierucha

Kolejne lata przyniosły I Wojnę Światową. Aby wspierać instytucje kredytowe oraz gospodarstwa rolne i nieruchomości miejskie poszkodowane przez działania wojenne, w 1915 roku powstał Galicyjski Wojenny Zakład Kredytowy. Bank kilkukrotnie zmieniał swoją lokalizację, aby ostatecznie umiejscowić się w Warszawie i objąć swoim działaniem całą Rzeczpospolitą.

Siedziba Galicyjskiego Wojennego Zakładu Kredytowego, w kamienicy na krakowskim Rynku. Źródło: www.100lat.bgk.pl/z-bgk-przez-dekady/#1915

Wraz ze zmianą obszaru działania, zmieniała się także nazwa. Najpierw na Zakład Kredytowy dla Odbudowy, a następnie – Państwowy Bank Odbudowy.

Dalsze lata wojny przyniosły konieczność wsparcia kupców, miast i przedsiębiorstw ze względu na straty wojenne. Wobec tego w 1917 roku w Krakowie powstał Galicyjski Miejski Wojenny Zakład Kredytowy. Następnie zaraz po wojnie, w 1919 roku zmienił on swoją nazwę na Zakład Kredytowy Miast Małopolskich, a kilka lat później przeniósł swoją działalność do Lwowa.

Powstanie Banku Gospodarstwa Krajowego

Za początek działania BGK należy uznać połączenie trzech opisanych wcześniej banków państwowych: Polskiego Banku Krajowego, Państwowego Banku Odbudowy i Zakładu Kredytowego Miast Małopolskich. Do zadań postawionych przed BGK należało organizowanie i emitowanie listów zastawnych, obligacji komunalnych i kolejowych oraz wspieranie kraju przy powojennej odbudowie. Polska po 123 latach pod zaborami oraz 4 latach wojny borykała się z bardzo licznymi problemami, również tymi natury gospodarczej. Walka, również ta polityczna o ukształtowanie ostatecznego kształtu granicy była bardzo kosztowna. Finansowanie tych działań poprzez dodruk pieniądza spowodowało pojawienie się bardzo wysokiej inflacji, która w 1923 roku przekroczył 35 000 procent. Kolejną sytuacją powodującą kryzys była wojna celna na granicy polsko-niemieckiej. Doprowadziła ona do załamania kursu, dopiero powstałego złotego.

Pomoc kredytowa BGK – wykres. Źródło: archiwum BGK

Skłoniło to część klientów do wypłacania swoich oszczędności z banków, dzisiaj powiedzielibyśmy, że był to przejaw paniki bankowej, które z tego powodu zaczęły mieć problem z płynnością. Aby  pomóc bankom prywatnym, opracowano Fundusz Pomocy Instytucjom Kredytowym, który był obsługiwany przez BGK.

Obligacje spod ręki mistrzyni

Autorką szaty graficznej emitowanych w 1925 roku obligacji była Zofia Stryjeńska, wybitna artystka okresu międzywojennego. Również logo reprezentujące bank w latach 90 xx w. zostało zainspirowane jednym z jej projektów.

Warto zaznaczyć, że Bank Gospodarstwa Krajowego już przed laty był instytucją rozpoznawalną a osoby z nim związane poważne i cenione na całym świecie. Poniżej widoczna jest kartka z kalendarza Prezydenta Roosevelta.

Strona z terminarza Prezydenta Roosevelta. Źródło: Franklin D. Roosevelt Library and Museum

Zapisane jest w niej spotkanie prezydenta USA z prezesem BGK Romanem Góreckim, które zostało zaplanowane na godzinę 12:00 dnia 10 maja 1933 roku. Warto mieć na uwadze tło historyczne tego wydarzenia i tak zwany Czarny Czwartek na Wall Street. Wydarzenie to miało miejsce w 1929 roku i było zarzewiem jednego z największych kryzysów finansowych w historii. Prezes Górecki zapewne musiał mierzyć się z jego skutkami również w Polsce.

Rekordowy szczyt

W 1923 roku rozpoczęła się budowa kolejki liniowej na Kasprowy Wierch, na którą BGK udzielił kredytu wysokości 300 000 złotych. Po upływie nieco ponad pół roku pierwszy wagonik dotarł na Kasprowy. Najprawdopodobniej jest to rekord w świata w czasie budowy takiego obiektu zimą. Czas pokoju dla Polski był niestety krótki. W 1939 roku wybuchła II Wojna Światowa. Jeszcze przed jej rozpoczęciem BGK podejmował działania mające na celu pozyskanie środków na dozbrojenie polskie armii. Również

skarby wielu bibliotek z Polski zostały przewiezione do skarbca BGK, który wtedy był jednym z najnowocześniejszych w Polsce.

17 września 1939 roku na rozkaz Eugeniusza Kwiatkowskiego, wicepremiera i ministra skarbu, pracownicy BGK ewakuowali się do Rumunii. W trakcie wojny biura BGK działały także w Zurychu, Londynie, Paryżu, Teheranie i Nowym Jorku. Bank w dalszym ciągu prowadził swoją działalność regulując zobowiązania i wspierając finansowo inne instytucje na uchodźctwie.

W trakcie okupacji BGK zarządzali Niemcy, pozostawiając na stanowiskach jedynie niewielką część polskiej kadry, jednocześnie obcinając jej wypłaty o połowę. Pracownicy banku prowadzili działalność konspiracyjną przeciwko okupantowi.

W 1944 roku Niemcy zdecydowali o likwidacji BGK. Rozpoczął się wielki rabunek nie tylko Banku, ale i całej stolicy. Następnie jeszcze w trakcie Powstania Warszawskiego wkraczające komunistyczne władze ludowe zdecydowały o ponownym otwarciu Banku z centralą w Lublinie.

Fasada gmachu BGK od strony Nowego Światu, 1946 r. Widoczne ślady po kulach. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

W 1946 roku BGK ponownie został zamknięty, tym razem przez komunistów. Zamiast niego powołano Bank Inwestycyjny. Pomimo tego BGK działał przez cały okres  PRL, choć w ograniczonym zakresie.

Po odzyskaniu gospodarczej niepodległości, Bank Gospodarstwa Krajowego wznowił swoje działanie i wspierał kraj we wchodzeniu w gospodarkę wolnorynkową. Misję przedstawioną przez prezesa Góreckiego BGK realizuje aż do dzisiaj.

Rok Edukacji Ekonomicznej – 100 lat rozwoju

Podejmując temat 100 lat BGK należy zwrócić uwagę, że rok 2024 został uchwalony przez Senat RP Rokiem Edukacji Ekonomicznej. W roku tym obchodzimy także 100 rocznice reform przeprowadzonych przez premiera Władysława Grabskiego, powstania Banku Polskiego oraz wprowadzenia złotego jako waluty obowiązującej w Polsce. Również 100 lat temu Janusz Korczak napisał książkę „Bankructwo Małego Dżeka”, która już wtedy edukowała dzieci i młodzież w zakresie przedsiębiorczości.

Źródła: https://100lat.bgk.pl/z-bgk-przez-dekady/#2021

Mimo wielu obaw związanych z zadłużaniem się, Polacy mają alarmujące blisko 86 mld zł długów

Choć jeszcze ostatni kwartał 2023 roku przynosił spokojniejsze informacje w kwestii zadłużania się Polaków, ponieważ wzrost zaległości w tym czasie przyhamował, poprawa sytuacji nie utrzymała się zbyt długo. – Jak pokazuje nasze doświadczenie, wartości przeterminowanych rachunków i rat kredytów konsumentów najbardziej przyrastają właśnie w pierwszym kwartale danego roku. Wtedy to coraz bardziej zaczyna ciążyć nadmiar podjętych w grudniu zobowiązań, ewentualnie nie udaje się regulować przełożonych na później, piętrzących się rachunków. Wierzyciele reagują i zgłaszają te informacje do rejestru BIG. Z kolei w BIK widać opóźnienia w spłacie rat kredytów.  Statystyki idą więc w górę – wskazuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

W ciągu 2023 roku zaległości Polaków wzrosły o 4,7 mld zł. Problemy finansowe rodaków narastały przede wszystkim przez trzy pierwsze kwartały minionego roku. Obecnie tylko w pierwszym kwartale bieżącego roku przeterminowane zadłużenie konsumentów wzrosło już o 2,1 mld zł, do rekordowych  85,7 mld zł. Z problemami w spłacie bieżących rachunków, alimentów oraz kredytów boryka się już 2 640 968 osób. Średnio na jednego dłużnika przypada 32 435 zł niespłacanych zobowiązań.

     – Szczególnie niepokojące jest to, że rosnąca kwota zadłużenia przypada na mniej więcej stałą grupę osób już zadłużonych. Niebezpiecznie rośnie też średnie zadłużenie. Jest to już kwota trudna do spłacenia dla przeciętnie zarabiającego Polaka. Osoby już zadłużone zadłużają się coraz bardziej wpadając nie tylko w coraz głębszą spiralę zadłużenia, ale dochodzą do stanu bezradności dłużniczej. Stan ten skutkuje również problemami emocjonalnymi – głównie niepokojem, lękiem i depresją. Jeszcze poważniejszą szkodą osób doświadczających bezradności jest dalsze, bezrefleksyjne powtarzanie nawykowych schematów zachowań – najczęściej kompulsywne branie kolejnych pożyczek. Ich głównym celem wówczas nie jest wyjście z długów, a raczej chwilowe zażegnanie bieżących problemów – bezcenna chwila ulgi. To już prawdziwy problem społeczny, ale i dotyczący zdrowia psychicznego Polaków – zaznacza Roman Pomianowski, psycholog społeczny,inicjator Programu Wsparcia Zadłużonych. Do grupy osób zadłużonych dołączają nowe, dotychczas stabilne finansowo. Część z nich najzwyczajniej przeszacowała swoje możliwości finansowe, podjęli ryzykowne, błędne decyzje finansowe. Inni popadli w tarapaty ulegając nadmiernym wydatkom, nachalnym promocjom, super okazjom czy powszechnie już stosowanym odroczonym płatnościom – dodaje.

Boimy się konsekwencji, a jednak się zadłużamy

Można śmiało powiedzieć, że już średnia zaległość w wysokości ponad 32 tys. zł niejedną osobę może wpędzić w spiralę zadłużenia i tego właśnie, jak wynika z badania zleconego na potrzeby BIG InfoMonitor, najbardziej boją się Polacy. Co trzeci badany (32 proc.), niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy miejsca zamieszkania, wskazuje to jako swoją największą obawę. Wyjątek stanowi w tym przypadku jedynie zasób portfela, bo zarówno osoby, którym nie starcza pieniędzy nawet na najpilniejsze potrzeby (12 proc.) oraz te, które są zamożne i mogą sobie pozwolić na każde wydatki (15 proc.) są tu w mniejszości. Boją się za to innych konsekwencji. Ci pierwsi tego, że długi odziedziczą bliscy (20 proc.), a ci drudzy, że stracą wiarygodność finansową (34 proc.).

Kolejnym istotnym zmartwieniem dla osób, które nie byłyby w stanie płacić bieżących zobowiązań jest komornik. Strach przed tym, że w końcu do drzwi mógłby zapukać ktoś z jasnym komunikatem, że mimo problemów długi trzeba spłacić ma 20 proc. badanych. Zdecydowanie częściej kobiety niż mężczyźni – kolejno 24 i 16 proc. oraz przedstawiciele grupy wiekowej 45-54 lata (27 proc.).

     – Boimy się nieznanego – długów, komornika najbardziej obawiają się osoby, które ich nie mają. Kiedy przekracza się już tę granicę dominować zaczynają inne uczucia, np. smutek, żal, złość czy poczucie krzywdy – groźna mieszanina utrudniająca skuteczne poradzenie sobie z problemem. Dodatkowo komplikująca relacje z wierzycielami, pracownikami windykacji, komornikami – bierność, ucieczka przed problemami lub zachowania roszczeniowe – wymienia Roman Pomianowski.

Na trzecim miejscu w rankingu obaw pojawia się natomiast wątek dziedziczenia długów. Co 10. osoba, w chwili pojawienia się problemów finansowych oraz realiów związanych z niemożnością płacenia na czas, ma tę myśl z tyłu głowy. Wspominają o tym częściej niż pozostałe grupy wiekowe seniorzy (12 proc.) oraz wspomniane już osoby będące w trudnym położeniu finansowym (20 proc.), a także częściej osoby posiadające dzieci od tych bezdzietnych.

Wykres obawy

Źródło: badanie Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Według Romana Pomianowskiego, niepokój związany z perspektywą przekazania spadkobiercom długów jest raczej formą zamartwiania się o przyszłość własną oraz osób najbliższych. Każdy chciałby pozostawić po sobie chociaż dobre wspomnienia. To bardzo trudny problem, dość często skrywany nawet przed najbliższymi, (np. współmałżonkiem) i to do samego końca. Często dopiero po pogrzebie wychodzi na jaw skrzętnie skrywana tajemnica – długi, bardzo komplikująca emocjonalne przeżywanie żałoby. Problem tym większy, że w grupie osób zadłużonych blisko 15 proc. (384 tys.) stanowią seniorzy.

Co z naszą odpowiedzialnością finansową?

Na uwagę zasługuję również fakt, że znacząca część ankietowanych, bo co dziewiąty, odpowiedział w badaniu zleconym przez BIG InfoMonitor, że nie miałby żadnych obaw, gdyby nie był w stanie opłacić bieżących rachunków. W tej grupie badanych najwięcej tego typu wskazań padło ze strony mężczyzn (16 proc.), osób w trudnej sytuacji materialnej (21 proc.), a także wśród tych najbardziej zamożnych – aż 42 proc. To efekt niewiedzy czy ignoranctwa? – Erozja moralności finansowej niestety postępuje cały czas, jeszcze gorzej, że w podejmowaniu ryzyka (np. zaciąganiu zobowiązań finansowych) stajemy się coraz mniej racjonalni. Ekonomia behawioralna[1] obaliła mit Homo œconomicus (łac. „człowiek ekonomiczny”, „człowiek racjonalny”). Psychologia ryzyka[2] objawia resztę prawdy – poziom akceptowalnego ryzyka, w każdej dziedzinie życia jest pochodną wielkości straty, którą możemy ponieść oraz prawdopodobieństwa z jakim nieszczęście może nas spotkać. Wystarczy zatem (nawet naiwnie) założyć, że mnie to nie dotknie, nie spotka i nie ma problemu. „Głupiejemy na potęgę” – parafrazując klasyka stwierdzić można, że: „taki mamy klimat i czasy …” – puentuje Roman Pomianowski.

Co istotne, mimo że do Rejestru Dłużników BIG InoMonitor wpisanych jest przez wierzycieli ponad 2,6 mln osób, czyli co 12. pełnoletnia osoba, tylko dla 6 proc. społeczeństwa biorącego udział w badaniu jest to straszak. Jedynie 3 proc. ma też obawy, że nie będzie mogła z tego powodu zaciągnąć kredytu w banku.

 – Tę część osób może zaskoczyć fakt, że tylko w ubiegłym roku 8,15 mln osób, czyli co czwartego dorosłego Polaka (26 proc.) sprawdziły banki i przedsiębiorcy w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor. Niektórzy byli weryfikowani kilkukrotnie, bo pytanie: Czy Kowalski jest w porządku, czy ma zaległości – zadane zostało niemal 28 mln razy. Oznacza to, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że jeśli mamy dług, a on zostanie wpisany do bazy dłużników, prędzej czy później ktoś się o nim dowie, a wówczas to już prosta droga do tego, że bank odmówi takiej osobie kredytu, sklep z AGD zakupów ratalnych, a telekom skorzystania z jego usług. Warto o tym pamiętaćpodsumowuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Źródło: Badanie “Polacy a ich nastawienie do zadłużania się” zrealizowane przez Quality Watch na próbie 1090 dorosłych Polaków, techniką wywiadów telefonicznych, marzec 2024

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2024 – Europa w naszych rękach

Jak tak naprawdę wygląda Europarlament? W kadencji 2019 – 2024 zasiadało w nim 705 posłów. Zrzeszeni byli oni w siedmiu różnych, ponadnarodowych partiach politycznych.
W gwoli ścisłości – w Polsce wybierać będziemy kandydatów z naszych krajowych partii, lecz po dołączeniu do Europarlamentu dołączą oni do konkretnych europejskich partii, w których to łącząc siły z posłami z innych państw, będą działać na rzecz Unii Europejskiej. Każde państwo UE może mieć minimalnie 6 a maksymalnie 96 europosłów.

Nie należy bagatelizować znaczenia wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego, ponieważ mają one realny wpływ na życie blisko 450 mln obywateli całej Unii Europejskiej,
w tym nas – około 37,5 mln Polaków. Decyzje podejmowane przez ten organ dotyczą istotnych spraw dla wszystkich obywateli, niezależnie od tego, czy patrzymy w kontekście dużego państwa czy małej społeczności. Obejmują one zarówno potężne korporacje, jak i niewielkie przedsiębiorstwa oraz mają znaczenie w kontekście globalnym, jak i lokalnym.

Unijne prawodawstwo dotyczy szeregu spraw istotnych dla obywateli, takich jak ochrona środowiska, zapewnienie bezpieczeństwa, zarządzanie migracją, polityka społeczna, prawa konsumentów, rozwój gospodarczy, praworządność i wiele innych. Są to niezwykle ważne aspekty naszego codziennego życia. Parlament Europejski ma uprawnienie do zatwierdzania budżetu Unii Europejskiej oraz nadzorowania sposobu wydatkowania środków finansowych. Ponadto Parlament wybiera przewodniczącego lub przewodniczącą Komisji Europejskiej, nominuje komisarzy oraz sprawuje kontrolę nad ich działaniami i decyzjami.

Nasz głos w tych wyborach zdecyduje o tym, kto będzie reprezentował nas w Parlamencie Europejskim i będzie zaangażowany w tworzenie nowych przepisów. Te decyzje mają bezpośredni wpływ na naszą codzienność i nie możemy o tym zapominać. Pamiętajmy, że
w tym pełnym wyzwań świecie, Unia Europejska jako wspólnota wielu państw jest w stanie przeciwstawić się wielu problemom i pokonywać trudne bariery. Każdy głos ma znaczenie
i wpływ na ukierunkowanie przyszłości Europy.

Niezależnie od poglądów politycznych, zachęcamy do udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wybierzmy kandydatów, którzy będą nas godnie reprezentować!

Jedno hasło do wszystkiego, czyli…do niczego  

W dzisiejszym cyfrowym świecie bezpieczeństwo naszych urządzeń, kont, witryn, z których korzystamy jest kluczowe dla ochrony naszej prywatności, danych osobowych, a nawet pieniędzy. Skuteczną zaporą dla cyberprzestępców są hasła, ale pod warunkiem, że tworzymy je i używamy z głową.

Hasła towarzyszą na co dzień nie tylko osobom zaangażowanym zawodowo. Nawyk uwierzytelniania wszedł nam w krew w efekcie licznych kampanii edukacyjnych instytucji finansowych, w tym bankowości elektronicznej, która wręcz wymusza uwierzytelnianie podczas logowania się do kont osobistych z komputera, smartfona czy z aplikacji. Ale uwaga, jeśli posługujemy się jednym hasłem do wszystkich naszych kont, łamiemy zasadę cyberbezpieczeństwa.

Błąd: jedno hasło do wszystkich swoich systemów i kont

Naczelna zasada, której trzeba przestrzegać, by nie martwić się o swoje dane i pieniądze, to unikalność haseł dostępu do swoich urządzeń, do logowania się na różne strony internetowe, takie jak sklepy online, platformy streamingowe czy portale społecznościowe. Z konieczności różnicowania haseł zdaje sobie sprawę prawie połowa (46%) Polaków. To pozytywny znak, że rośnie świadomość ryzyka, jakie wiąże się z używaniem tego samego hasła w wielu miejscach. Jednak nie dla wszystkich ta zasada jest jasna.  

Do posiadania jednego hasła do wszystkich systemów przyznaje się co 10-ty Polak, respondent badania opinii, pt. „Bezpieczeństwo urządzeń i logowania”, zrealizowanego na zlecenie BIK w kwietniu tego roku.

Na czym polega ryzyko jednego hasła do wszystkiego, wyjaśnia Andrzej Karpiński, szef bezpieczeństwa Grupy BIK:

– Unikalne hasła do każdego możliwego systemu są pierwszą linią obrony przed nieautoryzowanym dostępem do naszych danych osobowych i finansowych. Jedno hasło do wszystkiego obarczone jest wielkim ryzykiem naruszenia bezpieczeństwa informacji. W przypadku kradzieży jednego hasła, cyberprzestępca niejako automatycznie otrzymuje klucz dostępu do wielu innych naszych kont i systemów jednocześnie. Uzyskuje dostęp do potencjalnie innych naszych zasobów, np. profili na Facebooku, na Linked In, do kont pocztowych. Taka wiedza na nasz temat to już bardzo duży zakres informacji, groźny w rękach cyberprzestępcy, ułatwiający mu podszywanie się pod naszą tożsamość w banku czy urzędzie.

Prawda: możliwie najdłuższe hasła mają największą moc

Wzmocnieniem zasady unikalnych haseł do różnych systemów jest tworzenie tzw. haseł silnych. Co to oznacza i jakie czynniki nadają mocy naszym hasłom?

W opinii 56% respondentów badania BIK wpływ na siłę hasła ma ich skomplikowanie. Według nich hasła zawierające kombinację dużych i małych liter, cyfr oraz znaków specjalnych są trudniejsze do odgadnięcia przez potencjalnych hakerów.

Natomiast dwie grupy po 18% respondentów wskazały, że długość hasła i częstotliwość ich zmieniania mogą znacząco przyczynić się do zwiększenia ich zabezpieczeń.

Tylko 8% osób uważa, że w tworzeniu silnych i unikalnych kombinacji, trudnych do złamania przez cyberprzestępców pomaga generator haseł. Wynik ten może wskazywać na brak zaufania do automatycznie generowanych haseł lub niewystarczającej wiedzy na temat tego narzędzia.

Tym, co najbardziej wpływa na bezpieczeństwo haseł, dzieli się i tłumaczy Szef Bezpieczeństwa BIK:

– Obecnie odchodzi się od praktyki bardzo częstej zmiany haseł na rzecz ich długości i skomplikowania. Długość hasła powoduje bowiem określoną moc obliczeniową, potrzebną na sprawdzenie wszystkich możliwych kombinacji haseł. Przy współczesnych komputerach i ich mocy obliczeniowej zakłada się, że 12-13 znakowe hasła to jest absolutne minimum, a krótsze – komputer jest w stanie złamać w ciągu ułamków sekund.

Dane z badania pokazują, że użytkownicy internetu coraz bardziej doceniają znaczenie skomplikowanych haseł, jednak pojawia się problem, jak skutecznie zapamiętać, zwłaszcza kilka czy kilkanaście z nich.

Zestawienie różnorodnych znaków w wielu różnych długich hasłach może być karkołomne do zapamiętania. Uniwersalnym sposobem na to są możliwie najdłuższe hasła tworzone np. z wykorzystaniem rymowanek, zwrotki piosenki czy powiedzonka, z celowo wplecionym błędem czy znakiem znanym tylko nam. Wówczas stworzymy hasło nieoczywiste a przy tym dla nas proste do zapamiętaniadodaje Andrzej Karpiński.

Narzędzie dla przezornych – ochrona 24/7 przez cały rok

Nigdy nie wiemy, kiedy nasze dane trafią w ręce przestępców. Dlatego oprócz świadomego stosowania i tworzenia haseł warto sięgnąć po ochronę antywyłudzeniową. Sprawdzą się w tym celu Alerty BIK, czyli smsy ostrzegające o próbie wykorzystania naszych danych. Działają one w czasie rzeczywistym – przychodzą w momencie, gdy ktoś próbuje zaciągnąć kredyt na nasze dane. Dzięki monitorowaniu zapytań o dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, powiadomienie z Alertem BIK przyjdzie też w sytuacji, gdy ktoś w naszym imieniu podpisuje umowę, np. z firmą telekomunikacyjną na zakup drogiego telefonu z abonamentem. Taki jeden sms może uratować przed stratami finansowymi, uchroni przed nerwami i stresem, pomoże anulować kredyt czy pożyczkę, których sami nie zaciągnęliśmy.

Źródło: Badanie na zlecenie BIK, pt. Bezpieczeństwo urządzeń i logowania, zrealizowane przez Quality Watch, CAWI, N – 1090, 18+,  kwiecień 2024 r.

20-lat obecności Polski w Unii Europejskiej

Proces akcesyjny, który trwał kilka lat, wymagał gruntownych reform politycznych, gospodarczych i społecznych. Polska musiała dostosować swoje prawo do zbioru przepisów
i standardów obowiązujących w Unii Europejskiej. Proces ten obejmował reformy instytucji państwowych, modernizację gospodarki, poprawę jakości ochrony środowiska oraz rozwój infrastruktury.

Przez ostatnie dwie dekady Polska przeszła znaczącą transformację, stając się jednym
z dynamicznie rozwijających się krajów w Europie. Istotnym aspektem członkostwa w UE jest zauważalny wzrost gospodarczy – Polska systematycznie zmniejsza dystans w PKB per capita w porównaniu do średniej unijnej.

Do Polski zostały przekazane środki o wartości ponad 161 miliardów euro w ramach polityki spójności Unii Europejskiej. Te fundusze wspierały różnorodne projekty inwestycyjne, obejmujące transport, energetykę, ochronę środowiska, innowacje, rozwój przedsiębiorstw oraz inicjatywy społeczne. Finansowanie to nie tylko obejmowało duże projekty, ale również tysiące lokalnych inicjatyw, które były bliskie mieszkańcom, dotyczyły ich codziennych spraw i potrzeb. Te środki miały szczególne znaczenie dla mniej rozwiniętych regionów, które skutecznie wykorzystały te fundusze, przekształcając swój profil gospodarczy i wykorzystując ukryte potencjały.

Polska przede wszystkim jednak zyskała dostęp do wspólnego rynku unijnego, co przyczyniło się do wzrostu eksportu i umocnienia pozycji kraju w gospodarce globalnej. Udział eksportu towarów w PKB wzrósł z 25 proc. w 2003 roku do 56 proc. w 2020 roku. W eksporcie do UE Polska jest często wiodącym dostawcą w kategoriach takich jak części samochodowe, akumulatory, telewizory, meble i kosmetyki. Artykuły rolno-spożywcze zyskały na znaczeniu w sprzedaży do UE, stanowiąc około 15% całkowitej wartości eksportu w 2022 roku.

Nie można również pominąć wpływu członkostwa w UE na rynek pracy i na migrację – po wejściu Polski do Unii Europejskiej wiele państw otworzyło swoje rynki pracy dla polskich obywateli.

W kontekście obchodów 20-lecia członkostwa Polski w Unii Europejskiej warto podkreślić korzyści gospodarcze wynikające z integracji europejskiej. Należy jednak docenić obecność Polski w UE z punktu widzenia bezpieczeństwa, wynikającego z obecności wśród krajów o podobnych wartościach.

Przed Polską i Unią Europejską wciąż stoi wiele wyzwań, m.in. demograficznych, ekonomicznych, ekologicznych i związanych z rozwojem technologii. Ostatnie 20 lat pokazuje jednak, że nasza ojczyzna jest gotowa na różnego rodzaju wyzwania, również dzięki strategicznemu wsparciu Unii Europejskiej.

100 lat Banku Centralnego w Polsce

Bank centralny – bogaty w historię

Istnienie banku centralnego bardzo silnie związane jest z polską państwowością i niepodległością – władze polskie już od 1918 roku, kiedy to po 123 latach nieobecności Polska ponownie zawitała na mapę Europy, dążyły do utworzenia Banku Polskiego. Ostatecznie ta instytucja, będąca prekursorem dzisiejszego Narodowego Banku Polskiego, powstała w 1924 roku. 

Jednakże cofnięcie się jedynie o sto lat może pozostawiać pewien niedosyt. Początków tego, co dzisiaj rozumiemy jako bank centralny i polityka monetarna możemy doszukiwać się znacznie wcześniej. 

Jak drzewiej bywało…  

Twórcą jednej z pierwszych reform monetarnych, której efektem było ujednolicenie pieniądza w całym kraju był Król Kazimierz Wielki. Datuje się ją na lata 1365-1370. 

Już 200 lat później pojawiła się kolejna postać, która miała bardzo duży wkład w rozwój ekonomii. Był to Mikołaj Kopernik, który w 1528 roku wygłosił ostateczną wersję. „Rozprawy o biciu monet”, w której pisał o inflacji jako  „psuciu pieniądza”. Tezy wypracowane  przez Kopernika są uniwersalne i dotyczą polityki monetarnej oraz związanych z nią zjawisk również dzisiaj. Co ciekawe 9 lutego 2023 roku Narodowy Bank Polski wprowadził do obiegu banknot kolekcjonerski o nominale 20 zł „Mikołaj Kopernik”.

Król Stanisław August Poniatowski to kolejny władca, który przeprowadził reformę monetarną – na przełomie 1765 i  1766 roku oparto się w państwie polsko-litewskim na nowym systemie monetarnym, zachowując przy tym tradycyjne jednostki pieniężne. Zmianie uległo tylko to, że zamieniono dotychczas używaną grzywnę krakowską na grzywnę kolońską. Postawiło to Rzeczpospolitą wśród państw posługujących się w mennictwie tzw. stopą konwencyjną. 

Następnie w historii polskiej bankowości centralnej warto wskazać okres insurekcji kościuszkowskiej. W 1794 roku w Polsce zaczęto używać pierwszych banknotów. Niedobór złota i srebra skłonił władze do drukowania pieniędzy. Wśród ludnością nie cieszyły się one jednak zbytnią popularnością.  

Również w czasach rozbiorów w bankowości centralnej następowały zmiany. W 1828 roku powstał Bank Polski, który działał niemal 60 lat – był to polski bank emisyjny. Został zlikwidowany w 1886 roku wraz z likwidacją odrębności monetarnej Królestwa Polskiego. 

Następnie po odrodzeniu państwa polskiego w 1918 roku od niemieckiego zaborcy przejęło instytucję emisyjną – Polską Krajową Kasę Pożyczkową. Emitowane przez nią marki polskie stały się tymczasowym, obowiązującym środkiem płatniczym. Jednak już w grudniu 1918 r. zapowiedziano, że w przyszłości zostanie utworzony Bank Polski. Walcząc o ustalenie granic, przy jednocześnie niskich dochodach budżetu państwa, istniała konieczność zadłużania Skarbu Państwa. Dług ten finansowano dodrukiem pieniądza co doprowadziło do bardzo wysokiej inflacji, która w 1923 roku  przekraczała 35 000 proc. W 1923 roku premierem został Władysław Grabski, który zamierzał doprowadzić stan gospodarki w Polsce do normy. 11 stycznia 1924 roku Sejm uchwalił ustawę o naprawie Skarbu Państwa i reformie walutowej. Następnie 28 kwietnia 1924 powstał Bank Polski, który dokonał wymiany marek polskich w relacji 1 800 000 marek za 1 złoty,  który stał się obowiązująca w Polsce walutą. Pomimo powracających kryzysów, Polska gospodarka zaczęła się umacniać.   Jednakże okres tego rozwoju przerwała kolejna wojna…

Współczesny Bank Centralny

Po II wojnie światowej, w 1945 roku swoją działalność rozpoczął Narodowy Bank Polski, który stopniowo stawał się monobankiem – monopolistą w dziedzinie nie tylko emisji pieniądza, ale także udzielania kredytu i gromadzenia oszczędności. 1989 rok przyniósł zmiany gospodarcze, a inflacja osiągnęła czterocyfrowy poziom. W 1995 roku przeprowadzono denominację. Do istotnych zmian doszło po 1997 r. Nowa Konstytucja zapewniła mocną pozycję Narodowego Banku Polskiego w systemie instytucji publicznych i związała politykę pieniężną z nowym organem NBP –  Radą Polityki Pieniężnej. 

Dlaczego Narodowy Bank Polski jest ważny dla nas wszystkich?

Narodowy Bank Polski pełni w gospodarce trzy podstawowe funkcje. Jest on Bankiem Emisyjnym, oznacza to że ma on wyłączne prawo do wypuszczania do obiegu gospodarczego polskiej waluty, Złotego. Jest on także Bankiem Państwa, to oznacza, że zapewnia obsługę bankową instytucjom państwowym. Bank Centralny jest także Bankiem Banków, oznacza to że może udzielać bankom kredytów oraz sprawuje nad nimi czynności nadzorcze i ostrożnościowe. Za pomocą instrumentów polityki monetarnej, takich jak stopa procentowa czy rezerwa obowiązkowa dba on o odpowiednią podaż pieniądza w obiegu. Głównym celem Narodowego Banku Polskiego jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP. 

Działalność Narodowego Banku Polskiego ma duży wpływ na nasze codzienne życie oraz stan finansów w naszych portfelach oraz na kontach i lokatach. Sprawne działanie systemu bankowego przekłada się na stabilną gospodarkę oraz zrównoważony rozwój gospodarczy i społeczny. 

Setna rocznica bankowości centralnej łączy się także z innymi ważnymi jubileuszami. Również 100 lat temu powstał Bank Gospodarstwa Krajowego, instytucja niezwykle ważna oraz tworząca gospodarczą historię Polski.

W 2024 roku pamiętamy także o 100 rocznicy wprowadzenia polskiego złotego jako obowiązującej waluty. Rok 1924 był owocny nie tylko w wydarzenia gospodarcze, ale i edukacyjne. To właśnie wtedy Janusz Korczak napisał książkę „Bankructwo Małego Dżeka”, która stanowi pamiątkę tego jak dużą wagę w 20-leciu międzywojennym przywiązywano do edukacji ekonomicznej i w zakresie przedsiębiorczości. Dzisiaj pragniemy docenić i uhonorować osiągnięcia naszych przodków, czego wyrazem jest Rok Edukacji Ekonomicznej 2024 – inicjatywa 6 największych organizacji pozarządowych zajmujących się edukacją finansową, która na mocy uchwały Senatu RP stała się faktem. Rok Edukacji Ekonomicznej ma za zadnie zwrócić naszą uwagę na istotność edukacji ekonomicznej i wskazać na istniejących w jej zakresie wyzwań. 

Źródła: 

Rekordowo wysoka liczba prób wyłudzeń z wykorzystaniem cudzej tożsamości – najwyższy wynik od 16 lat!

W obliczu rosnącej liczby prób wyłudzeń zauważany w ostatnich latach, niezmiernie ważna jest prawidłowa reakcja każdego, kto utraci swój dowód osobisty, paszport czy prawo jazdy. Apelujemy, aby każdy utracony dokument jak najszybciej zastrzec w banku. Skrócenie czasu od momentu utraty dokumentu do zgłoszenia tego faktu w banku może okazać się kluczowe, aby System DOKUMENTY ZASTRZEŻONE zadziałał skutecznie. Związek Banków Polskich razem z bankami podejmują szereg działań, aby to Państwu ułatwić – działa uniwersalny numer telefonu 828 828 828, a wiele banków wprowadza funkcjonalności zastrzegania dokumentów do bankowości online oraz do aplikacji bankowych – powiedziała Agnieszka Wachnicka, Wiceprezeska Związku Banków Polskich.

Łączna kwota prób wyłudzeń kredytów w I kwartale 2024 r. wyniosła 82,9 mln zł. Jest to o 55% więcej niż przed rokiem, choć nadal kwota trzyma się poniżej 16-letniej średniej (wynoszącej 90,4 mln zł). Pomimo rekordu w liczbie prób wyłudzeń odnotowano stosunkowo mało przypadków prób na bardzo wysokie kwoty – „tylko” 9 dotyczyło kwot przekraczających milion złotych. Każdego dnia próbowano na cudze nazwiska ukraść łącznie 911 tys. zł.

W I kwartale odnotowano aż 3 069 prób wyłudzeń – liczba o 12% wyższa niż dotychczasowy rekord z IV kwartału 2023 r. (2 739 prób) – takich liczb jeszcze do tej pory nie notowano (raport infoDOK jest publikowany od ponad 15 lat). Statystycznie codziennie dokonywano 34 próby. Tradycyjnie już najwięcej takich przypadków zdarzyło się w województwach dolnośląskim, śląskim oraz mazowieckim.

Wielkość Centralnej Bazy Danych Systemu DOKUMENTY ZASTRZEŻONE z dokumentami, które służą do potwierdzania tożsamości wyniosła na koniec marca 2 515 184 szt., co oznacza, że w I kwartale 2024 r. baza wzrosła o 39 068 szt. (to jeden z najwyższych wyników I kwartału w historii infoDOK). Statystycznie do bazy trafiało 430 dokumentów dziennie, tj. 10% więcej niż analogicznym okresie w 2023 r.

Dzisiejszą publikacją raportu rozpoczynamy kolejny etap społecznej Kampanii Informacyjnej Systemu DOKUMENTY ZASTRZEŻONE. Chcielibyśmy bardzo podziękować i wymienić kilka banków, które w szczególny sposób wspierają Kampanię: Bank BPH, Bank Ochrony Środowiska, Bank Pekao, Bank Pocztowy, ING Bank Śląski, Krakowski Bank Spółdzielczy, Santander Bank Polska oraz Santander Consumer Bank. Kampania jest prowadzona nie przerwanie od 2010 r., to projekt społeczny, finansowany wyłącznie przez banki, dzięki któremu znacząco zwiększyło się bezpieczeństwo całego systemu finansowego – dodał Grzegorz Kondek, Koordynator Kampanii.

Raport infoDOK jest dostępny na stronie DokumentyZastrzezone.pl

***

Związek Banków Polskich – wspólnie z Policją i Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji – rekomendują, aby zawsze w sytuacji utraty dokumentów tożsamości jak najszybciej zastrzec je w banku – także, gdy dokumenty utraci osoba, która nie korzysta i nigdy nie korzystała z usług bankowych. Krótka instrukcja, co trzeba zrobić:

  1. Zastrzeżenie w Systemie DOKUMENTY ZASTRZEŻONE – w swoim banku lub w dowolnym banku przyjmującym zastrzeżenia także od osób niebędących jego klientami. Można to zrobić osobiście w oddziale bankowym. Część banków przyjmuje zastrzeżenia również telefonicznie, pod numerem +48 828 828 828 (tylko od własnych klientów, po zdalnej weryfikacji tożsamości). Można także skorzystać z konta na stronie www.bik.pl (tylko w sytuacji, gdy ktoś miał tam założone wcześniej konto na utracony dokument).
  2. Powiadomienie Policji – w przypadku, jeżeli dokumenty utracono w wyniku kradzieży.
  3. Zawiadomienie najbliższego organu gminy lub placówki konsularnej i wyrobienie nowego dokumentu – informacje dotyczące konieczności zawiadomienia organu gminy o utracie dokumentu, znajdują się na stronach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Warto pamiętać, że trzeba zastrzegać nie tylko dokumenty tożsamości, ale także utracone karty bankowe. W Polce jest ich ponad 30 mln. Najłatwiej i najszybciej jest wykorzystać uniwersalny, międzybankowy System Zastrzegania Kart, dostępny pod numerem tel. (+48) 828 828 828: Wiele banków – Jeden uniwersalny numer. System działa na całym świecie, w systemie 24/7.

***

System DOKUMENTY ZASTRZEŻONE Związku Banków Polskich to ogólnopolska baza milionów skradzionych i zagubionych dokumentów. Chroni przed wyłudzeniami z użyciem cudzej tożsamości. Zastrzegać dokumenty powinni wszyscy – nie tylko klienci banków. To najważniejszy krok, który trzeba natychmiast zrobić, gdy utracimy np. dowód osobisty, paszport czy prawo jazdy. W kilka minut dane trafiają do wszystkich banków, operatorów telefonii komórkowych oraz tysięcy innych firm korzystających z systemu.

Najnowsze wydanie cyklicznego Raportu o dokumentach infoDOK znajduje się zawsze na stronie: DokumentyZastrzezone.pl

Źródło: zbp.pl

Chroń hasło i login do banku!


Wirtualna przestrzeń to szanse, ale też zagrożenia. Na każdym kroku należy zachować rozsądek i wiedzieć, jak się zachowywać w cyberprzestrzeni. Dlatego w ramach kampanii „Bankowcy dla CyberEdukacji” powstał cykl krótkich filmów, w których popularni artyści i prezenterzy telewizyjni opowiadają, jak w sposób świadomy, odpowiedzialny i bezpieczny korzystać z dobrodziejstw cyfrowej rzeczywistości.

Czy wiesz, że pracownik banku, który dzwoni do Ciebie z numeru Twojego banku, może okazać się cyberprzestępcą? Jak reagować w takiej sytuacji – opowiada Jerzy Kryszak w filmie poniżej:

Związek Banków Polskich, Fundacja Warszawski Instytut Bankowości, Bankowe Centrum Cyberbezpieczeństwa oraz banki we współpracy z Policją łączą siły w walce z cyberzagrożeniami. Kampania „Bankowcy dla CyberEdukacji” ma na celu uświadomienie społeczeństwa o ryzykach związanych z korzystaniem z Internetu oraz przekazanie praktycznych wskazówek, jak chronić swoje dane.

Związek Banków Polskich, Fundacji Warszawski Instytut Bankowości, Bankowe Centrum Cyberbezpieczeństwa oraz banki we współpracy z Policją apelują:

  • Pamiętaj, że każdy, kto zadzwoni do Ciebie i żąda podania danych, np. kodów blik lub haseł do logowania do konta, kodów autoryzacyjnych, to stuprocentowy oszust!
  • Nieważne za kogo się podaje i z jakiego numeru dzwoni, a nawet, że zna Twoje imię i nazwisko. To przekręt, w efekcie którego możesz stracić swoje oszczędności.
  • Cyberprzestępcy są mistrzami manipulacji.  
  • Więcej informacji o cyberbezpieczeństwie szukaj we własnym banku.


Do tej pory informowaliśmy, że należy uważać na:

Żródło: zbp.pl

Czy niższy VAT wystarczy by uratować tysiące zadłużonych salonów piękności?

Organizacja branżowa „Beauty Razem” zauważyła, że drobne usługi kosmetyczne (np. malowanie paznokci, makijaż, maseczki, kosmetologia) w ciągu ostatnich lat stały się elementem stylu życia. Jak pokazują statystyki, zachęcone popytem fryzjerki, fryzjerzy, kosmetyczki, manikiurzystki czy kosmetolożki masowo otwierają nowe salony. Według danych Dun&Bradstreet Polska, od dwóch lat na rynku przybywa po 10 tys. gabinetów kosmetycznych i fryzjerskich rocznie. Oznacza to, że w 2022 i 2023 roku, każdego dnia, pojawiało się średnio 27 nowych placówek. To dynamika niespotykana w większości branż.  Wraz z rosnącą liczbą zakładów fryzjerskich i kosmetycznych rośnie więc popyt na pracowników. Jak szacuje serwis Barometr Zawodów[1], kosmetyczek brakuje obecnie nawet w 70 powiatach, a fryzjerek w ponad 100. Nadwyżkę pracowników w tych profesjach odnotowano jedynie odpowiednio w 8 i 21 powiatach.

Sukces branży obraca się przeciwko niej, mocno rośnie konkurencja, a do tego także koszty działania, czynsze za lokale, rachunki za media i niezbędne materiały, składki na ubezpieczenia społeczne i wynagrodzenia pracowników. Z drugiej strony są klienci i ich problemy, choć coraz bardziej otwarci na korzystanie z usług fryzjerów i kosmetyczek, jednocześnie zestresowani wzrostem cen i kosztów życia. Często starają się oszczędzać i odmawiają sobie wielu rzeczy. Efekt?  Widać to w naszych danych. W rejestrze dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK zaległości salonów kosmetycznych i fryzjerskich wzrosły w rok o ponad 45 mln zł, czyli 42 proc. Co gorsza przyrost tych zaległości zaczął przyspieszać. Na koniec stycznia br. zaległy dług przekroczył 153,7 mln zł – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

Wykres 2

Źródło: Rejestr Długów BIG InfoMonitor i BIK 

Nie najlepszą atmosferę do działania odzwierciedla fakt, że tak samo szybko jak nowych salonów przybywa przedsiębiorców, którzy decydują się zawiesić działalność. Tylko w ostatnim 2023 roku zawieszono pracę blisko 6 tys. firm. W porównaniu do 2022 roku stanowi to wzrost o 35 proc., a do 2019 roku – okresu przed pandemicznego – wzrost o 280 proc. Co do kondycji finansowej firm,  które wciąż działają, to aż ¾ z nich znajduje się w raczej słabej. Jedynie nieco ponad 24 proc. analizowanych podmiotów jest w dobrej sytuacji.

Wykres 3

Źródło: Dun & Bradstreet Polska

Liczba niesolidnych płatników w branży sięgnęła na koniec stycznia 3 568, przez rok przybyło 210 nowych pomiotów. Jak wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy informacji kredytowych BIK, głównie są to jednoosobowe działalności gospodarcze. Średnio na firmę przypada 33,1 tys. zł, a w sumie JDG mają niemal 108 mln zł zaległości. W przypadku spółek prawa handlowego, nieopłacone w terminie faktury i raty kredytów, to problem 318 podmiotów. Przeciętna kwota długów wynosi 145 tys. zł, łącznie jest to 46 mln zł. Najczęściej problemy z płynnością finansową pojawiają się w firmach, które zajmują się usługami fryzjerskimi lub kosmetycznymi w woj. pomorskim, mazowieckim, dolnośląskim i warmińsko-mazurskim. Najrzadziej kłopoty z płatnościami zdarzają się branży beauty ze wschodniej części Polski,  Podlasia, Lubelszczyzny i Podkarpacia.

Jak możemy przeczytać w raporcie Dun & Bradstreet Global Business Optimism Insights, w I kwartale 2024 roku poziom optymizmu polskich przedsiębiorstw, także tych z branży beauty wyniósł 58,8 pkt. na 100 możliwych, czyli jest umiarkowany. Gorzej wypadło badanie stopnia optymizmu zaufania finansowego, rozumianego jako realizacja celów sprzedażowych, wzrost zysku czy utrzymania płynności finansowej przedsiębiorstwa. Polscy przedsiębiorcy z wynikiem 55 pkt, po spadku rdr o 1,2 pkt uplasowali się niemal na samym końcu zestawienia 32 analizowanych krajów.

Wykres 4

Źródło: Dun & Bradstreet Polska

By usługi kosmetyczne  stały się dla klientów bardziej przystępne, co przełożyłoby się na poprawę płynności finansowej oferujących je firm, przedstawiciele sektora skonsolidowali swoje siły i w ramach 100-tysięcznej branżowej organizacji „Beauty Razem”, od miesięcy walczą o zrównanie stawki VAT dla wszystkich przedsiębiorców posługujących się PKD 96.02.Z, czyli salonów kosmetycznych i fryzjerów.[1] Starania przedsiębiorców przyniosły efekt i na początku roku premier Donald Tusk zapewnił, że rząd zaplanował obniżenie podatku VAT dla branży beauty z 23 proc. do 8 proc., czyli tylu, ile wynosi VAT na usługi fryzjerskie. – Ludzie mieli poczucie nieuzasadnionej krzywdy, bo byli obarczeni podatkiem VAT wyższym niż np. dość podobna branża fryzjerska (…). Temat jest poważny, dotyczy ok. 30 tysięcy firm, większość z nich to są bardzo małe firmy – zauważył premier ogłaszając projekt. Przedsiębiorcy od dawna domagają się tej zmiany, która ostatecznie ma wejść w życie 1 kwietnia 2024 roku.

* Numer PKD zakładu kosmetycznego jest taki sam, jak dla zakładu fryzjerskiego: 96.02Z „Fryzjerstwo i pozostałe zabiegi kosmetyczne”. Branża beauty obejmuje różnorodne usługi związane z poprawą wyglądu, takie jak kosmetyczne, fryzjerskie, manicure, pedicure, makijaż, medycyna estetyczna, kosmetologia oraz usługi SPA.

Żródło: big.pl

INDEX Investment Challenge

Konkurs stanowi doskonałą okazję do sprawdzenia swoich umiejętności oraz intuicji inwestycyjnej w realnych warunkach, bez ryzyka utraty środków. Studenci na platformie GPWtr@der otrzymują wirtualne środki, które przez 2 miesiące mogą inwestować w spółki WIG20, mWIG40, sWIG80, ETF-y i kontrakty terminowe.

W IIC mogą wziąć udział osoby studiujące na dowolnej uczelni wyższej w Polsce i za granicą, niezależnie od kierunku studiów, oraz uczniowie szkół policealnych. Gra jest dostępna dla wszystkich zainteresowanych, także dla tych, którzy nie mają doświadczenia z rynkiem kapitałowym oraz giełdą. W 2023 roku zwycięzcą konkursu został student medycyny!

Dla dziesięciu najzdolniejszych inwestorów przewidziano atrakcyjne nagrody o łącznej wartości ponad 40 tys. złotych:

  • miejsce – 7500 PLN + staż na GPW
  • miejsce – 4200 PLN
  • miejsce – 3000 PLN
  • miejsce – 2000 PLN
  • miejsce – 1000 PLN

10 najlepszych inwestorów 2-miesięcznej Rozgrywki zostanie zaproszonych na Rozgrywkę Finałową, która odbędzie się 7 czerwca w Sali Notowań Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Dodatkowo, najlepsze KN otrzyma bezpłatne vouchery do udziału w kursach Szkoły Giełdowej.

Rejestracja trwa do 1 kwietnia 2024r. Rozgrywka potrwa od 2 kwietnia do 31 maja. Formularz rejestracyjny jest dostępny na stronie www.iichallenge.gpw.pl.

Zachęcamy także do śledzenia profilu INDEX na Facebooku.