BIG Liczba: 1 mld zł zaległości młodego pokolenia

Choć pokolenie Z dopiero wkracza w okres życia zawodowego oraz poważnych finansowych zobowiązań, już na starcie ma niemałe zaległości. Ich suma to obecnie 1 mld zł. Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK wynika, że na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy skala finansowych problemów młodego pokolenia znacząco wzrosła. W lipcu 2022 r. zaległości wynosiły bowiem ponad 853 mln zł. Z kolei liczba nierzetelnych dłużników podwyższyła się ze 125 tys. do ponad 132 tys.

Zmiany nie dziwią, jeżeli weźmie się pod uwagę kryzys gospodarczy i rosnące ceny niemal wszystkiego, co niezbędne do codziennego funkcjonowania, szczególnie wynajmu mieszkań, ale także żywności czy transportu. Z drugiej jednak strony, młodym sprzyja niskie bezrobocie, które pozwala stosunkowo łatwo znaleźć zatrudnienie również w elastycznym wymiarze czasu. Pomaga im też brak podatku od rocznych dochodów do 85 528 zł.

Jak wylicza Eurostat, w Polsce niemal czterech na dziesięciu 20-24 latków to osoby uczące się. Odsetek studentów według ostatnich dostępnych danych za 2021 r. wynosił 39,2 proc. i był o 3,1 p.p. wyższy niż średnia w UE. Najpopularniejsze są studia dziennie, wynika z raportu WIB i ZBP „Portfel studenta”, w tym trybie uczy się zdecydowana większość osób (ponad 64 proc.). Niestety wyklucza to podjęcie pełnoetatowej pracy, zapewniającej stały i wystarczająco wysoki dochód. I to w sytuacji, gdy jak wskazuje raport, średnie miesięczne wydatki studenta przekraczają obecnie kwotę 3,8 tys. zł i są o ponad 21 proc. wyższe niż przed rokiem.

Średnia zaległość 18-24 latka wzrosła z kolei przez rok o 11 proc., do 7 637 zł. Jeśli chodzi o topografię zadłużenia, to przoduje woj. śląskie. Jego młodzi mieszkańcy łącznie mają ponad 137 mln zł nieuregulowanych płatności. Kolejne miejsca zajmują zameldowani w województwach mazowieckim (122,9 mln zł) i dolnośląskim (106,6 mln zł). Najmniej niespłaconych długów mają natomiast osoby ze Świętokrzyskiego (17 mln zł). Analizując odsetek niesolidnych dłużników w tej grupie wiekowej, czołówka województw wygląda już nieco inaczej. Wprawdzie na pierwszej pozycji regionów jest Dolny Śląsk, gdzie kłopoty finansowe ma 7 proc. mieszkańców w wieku 18-24 lata, to jednak na kolejnych miejscach są województwa: lubuskie (6,5 proc.), warmińsko-mazurskie i zachodniopomorskie (po 6,4 proc.). Najmniejszy udział młodych niepłacących zobowiązań jest w województwach: podkarpackim (2,1 proc.), świętokrzyskim (3,1 proc.), lubelskim i podlaskim (po 3,3 proc.). Średnia dla kraju to 5 proc. 

 – Rekordzistką jest pochodząca z woj. śląskiego 20-latka, która zalega bankom i innym instytucjom ponad 788 tys. zł – mówi Sławomir Grzelczakprezes BIG InfoMonitor. Mimo że rekordzistka to kobieta, to o terminach spłacania należności zdecydowanie częściej zapominają mężczyźni. W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie BIK widnieje bowiem 80,8 tys. panów (61 proc.) w wieku 18-24 lat, ich zaległości przekraczają kwotę 611 mln zł. Kobiet jest 51 tys. (39 proc.), a ich zaległość to niecałe 398 mln zł. – Co niepokojące w przypadku młodych dłużników, więcej niż co czwarty z nich wpada od razu na głęboką wodę i ma zarówno problemy z obsługą kredytów jak i innych poazakredytowych zobowiązań. Dla porównania, wśród ogółu dorosłych Polaków w takiej sytuacji jest co piąty niesolidny dłużnik. Poza tym, biorąc pod uwagę, że gros 18-24 latków w ogóle jeszcze nie pracuje i tym samym ma ograniczone możliwości zaciągania zobowiązań, 5 proc. odsetek pokolenia Z z problemami finansowymi tylko pozornie wydaje się niewysoki, na tle całego społeczeństwa, gdzie kłopoty ma blisko 9 proc. – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak.  

Jak wynika z baz BIG InfoMonitor i BIK, ponad połowę (51 proc.) zaległego zadłużenia osób między 18 a 24 r.ż. stanowią zaległości pozakredytowe. Łączna kwota nieopłaconych w terminie bieżących rachunków, opłat karnych za jazdę bez biletu czy alimentów wynosi bowiem ponad 513 mln zł – to średnio 4 987 zł na osobę. Przeciętna kwota zadłużenia różni się jednak w zależności od rodzaju zobowiązania. W przypadku alimentów potrafią to być już sumy pięciocyfrowe – 10 247 zł. Jeśli chodzi o rachunek za telefon czy Internet mowa o 3 376 zł, a średnia wartość opłat karnych za jazdę na gapę to 266 zł. Więcej tego typu zaległości mają mężczyźni – w rejestrze BIG widnieje ich niemal 63,5 tys. Dla porównania, kobiet jest „tylko” 39,5 tys.

W przypadku zobowiązań kredytowych łączna kwota zaległych długów jest niższa i wynosi 496 mln zł, jednak przeciętne zadłużenie na osobę jest wyższe i opiewa na 7 676 zł. W przypadku kredytu mieszkaniowego średnia wartość zaległości to 60 704 zł, a w przypadku konsumpcyjnego 7 501 zł. Tutaj również prym wiodą panowie – nieterminowych dłużników jest 38 tys., a dłużniczek – 26,5 tys.

– Niepokoi, że 132 tys. młodych osób wchodzi w życie już naznaczone stygmatem nierzetelnego płatnika. Oznacza to wykluczenie nie tylko z rynku kredytowego, ale również z możliwości korzystania z wielu usług. Dominacja mężczyzn wśród niesolidnych młodych dłużników wiąże się częściowo z faktem, że wśród osób studiujących większy udział mają kobiety, według raportu „Portfel studenta” jest ich 58 proc. Oznacza to, że mężczyźni częściej podejmują już w tym czasie pracę zawodową, a tym samym mogą korzystać z produktów kredytowych – stwierdza dr hab. Waldemar Rogowskigłówny analityk BIG InfoMonitor.

Tabela 2
Tabela 1

[1] https://ec.europa.eu/eurostat/databrowser/view/educ_uoe_enrt08/default/table?lang=en

Źródło: media.bik.pl

Bez biletu lubimy jeździć nie tylko z okazji Dnia Bez Samochodu. Niespłacone długi komunikacyjne Polaków sięgają niemal 78 mln zł

Zaległe zadłużenie z tytułu opłat karnych za brak biletu na przejazd komunikacją miejską i koleją odnotowane w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor wynosi blisko 78 milionów złotych. Znaczący spadek przeterminowanych zobowiązań to przede wszystkim efekt większej determinacji w działaniach windykacyjnych prowadzonych przez przewoźników. – Niedawno zorientowałem się, że komornik zajął pewną sumę na moim koncie. Byłem zaskoczony, bo nie sądziłem, że mam jakieś długi. Okazało się, że zajęcia dokonano na rzecz Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie, a powodem była nieuregulowana opłata dodatkowa za brak biletu na przejazd, którą otrzymałem w 2004 roku, czyli blisko 20 lat temu! – mówi Andrzej, mieszkaniec Górnego Śląska, który przekonał się ostatnio o wzmożonej działalności zarządów transportu w egzekwowaniu kar. Patrząc na zaległe zobowiązania podmiotów gospodarczych posługujących się PKD 4931Z Transport lądowy pasażerski, miejski i podmiejski, które według rejestru BIG InfoMonitor na koniec lipca tego roku wynosiły 28 786 022 zł trzeba przyznać, że intensywna windykacja to słuszny krok, bowiem wpływy z biletów pokrywają zwykle około 50 proc. kosztów działania komunikacji zbiorowej, resztę dopłacają gminy.

Ryzykują głównie mężczyźni w średnim wieku 

Pasażerowie jeżdżący „na gapę” to niestety problem równie stary, co sam transport zbiorowy. Mimo upływu lat, zdecydowanego wzrostu zamożności Polaków, ale też rozwoju rozmaitych systemów elektronicznych płatności za bilety, problemu tego nie udało się całkowicie wyeliminować. Szacuje się, że każdego dnia bez biletu podróżuje około 10 proc. klientów transportu zbiorowego, a grupa osób, które uważają, że nie jest to duża nieuczciwość rośnie. W większości przypadków niesolidny gapowicz to mężczyzna (kobiety stanowią tu zaledwie 20 proc.) w wieku 35-44 lat z centralnej Polski.

Grafika gapo 1

Co więcej gapowicze to niejednokrotnie dłużnicy-recydywiści, dla 84 proc. z nich opłata za jazdę bez biletu stanowi zaledwie jedno z wielu zaległych zobowiązań. Niechlubny rekordzista ma blisko 800 tys. zł zaległych zobowiązań zarejestrowanych w BIG InfoMonitor, z czego zaledwie 1 432 zł stanowi opłata za korzystanie z komunikacji publicznej bez biletu. Na podium znajduje się również osoba, której zaległości stanowią nieopłacone alimenty w wysokości 669 866 zł oraz kara za jazdę bez biletu, która wynosi 489 zł.

Grafika gapo 2

Duża liczba gapowiczów ma na swoim koncie więcej niż jedną przeterminowaną opłatę dodatkową. Rekordzistą jest 61-letni mężczyzna z województwa dolnośląskiego, który ma ich 112. Najmłodszy spośród rekordzistów – 24-latek z Gdyni, powinien uregulować już 14 opłat dodatkowych, a najstarszy – 75-latek ze Skierniewic – 13. Średnio na każdego transportowego dłużnika przypada 15,6 zaległych zobowiązań z tytułu jazdy bez biletu.

Nic dziwnego, że organizatorzy transportu zbiorowego intensyfikują kontrole biletów, tylko w Warszawie było ich w 2022 r. o niemal jedną piątą więcej niż rok wcześniej, szukają też coraz skuteczniejszych sposobów na windykację nakładanych opłat dodatkowych. Przyłapanie gapowicza i wypisanie kary za jazdę bez biletu to bowiem dopiero połowa sukcesu. Należność z tego tytułu trzeba jeszcze skutecznie od dłużnika odzyskać.

Mazowieckie ma do odzyskania ponad 10 milionów, lubuskie „tylko” milion 

Wśród największej liczby dłużników przoduje woj. łódzkie, gdzie organizatorom transportu zbiorowego zalega 8289 osób, które „uzbierały” w sumie 13 853 nieopłaconych w terminie kar, które warte są 6 976 264 zł. W województwie mazowieckim każdy z niesolidnych dłużników ma do oddania średnio 1 447 zł, co daje w sumie 10 495 337 zł zaległości wobec przewoźników. Spoglądając na dane BIG InfoMonitor wyraźnie widać, które województwa są najmniej zaludnione, a przez to nisko nasycone siatką połączeń, a co za tym idzie, gdzie szansa na otrzymanie opłaty dodatkowej za brak biletu jest najniższa. Są to lubuskie, opolskie, podkarpackie, podlaskie i świętokrzyskie. W każdym z nich „gapowiczów” z zaległymi zobowiązaniami zarejestrowano mniej niż 1000. Dla porównania, w samej Łodzi dłużników z zaległymi opłatami za jazdę bez biletu wg Rejestru Długów jest 6110.

Grafika gapo 3
Grafika gapo 4

Groźba konsekwencji mobilizuje do uregulowania zobowiązań

– Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor od kilkunastu lat jest ważnym sojusznikiem przedsiębiorstw komunikacyjnych i samorządów. Gromadzi i udostępnia uprawnionym instytucjom dane niesolidnych dłużników. Osoby wpisane na tę niechlubną listę mogą mieć problemy z wzięciem kredytu, zakupami na raty, a nawet podpisaniem umowy na abonament telefoniczny. Utrudnione codzienne funkcjonowanie skłania w konsekwencji wielu dłużników do uregulowania ciążących na nich zaległości – wyjaśnia Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Według danych BIG InfoMonitor rekordowym okresem pod względem nieopłaconych zobowiązań gapowiczów był czas pandemii. W lutym 2021 w rejestrze widniało ponad 142 tys. osób, ich łączne zaległe zobowiązania na rzecz przewoźników wynosiły blisko 200 mln zł. Od tego czasu liczba niesolidnych dłużników, wpisanych do rejestru z powodu jazdy bez biletu oraz ciążące na nich zobowiązania stopniowo maleją. Według najnowszych danych z września tego roku, w rejestrze BIG InfoMonitor figuruje ponad 60 tys. niesolidnych dłużników, którzy są winni organizatorom transportu zbiorowego prawie 78 mln zł.

Bezpłatne, nie znaczy darmowe. Zapłacą wszyscy 

Powoli zaczynają się pojawiać gminy, które decydują się zwalniać pasażerów z jakichkolwiek opłat, oferując bezpłatne przejazdy. Zakładając, że ogólnym celem jest zachęcenie kierowców do rezygnowania z transportu indywidualnego na rzecz zbiorowego, pomysł ten może wydawać się całkiem słuszny. Jak wygląda to w praktyce? Taki model transportu, w którym samorządy biorą na siebie całkowity koszt organizacji komunikacji, umożliwiając pasażerom podróż bez biletów, popularyzuje się w ostatnim czasie głównie w niewielkich gminach wiejskich. W miastach to wciąż rzadkość. Do nielicznej grupy miast w Polsce z bezpłatną komunikacją publiczną od niedawna zaliczyć można jednak Tczew – powiatowe miasto na Pomorzu, liczące blisko 60 tys. mieszkańców. Likwidując bilety w komunikacji miejskiej, Tczew dołączył między innymi do śląskich Żor (61 tys. mieszkańców) czy położonego w województwie łódzkim Bełchatowa (57 tys. mieszkańców). W sumie, w całym kraju, z dobrodziejstw bezpłatnego transportu zbiorowego korzystać już można w miejscowościach zamieszkanych przez ponad 1,5 mln osób.

Do korzyści, wynikających z takiego rozwiązania, zaliczyć trzeba wzrost frekwencji w autobusach oraz ograniczenie formalności związanych z emitowaniem, dystrybucją, a w końcu także kontrolą biletów. Korzyści te samorządy opłacają jednak drastycznym wzrostem kosztów organizacji transportu zbiorowego. Utracone przychody ze sprzedaży biletów, nawet w średniej wielkości mieście, mogą sięgać kilku milionów złotych rocznie. Budżetów większości samorządów nie stać na tak skokowy wzrost kosztów organizacji transportu zbiorowego. Nie należy więc w najbliższej przyszłości oczekiwać lawinowego wysypu podobnych rozwiązań taryfowych. Codziennością dla większości Polaków pozostaną więc bilety w komunikacji miejskiej, a dla samorządów – próbujący uchylić się od ich zakupu „gapowicze”.

Źródło: media.big.pl

Okiem analityka – Obniżka stóp procentowych może zmniejszyć zaległe zobowiązania Polaków

Podobna sytuacja miała miejsce w okresie od wiosny 2020 do później jesieni 2021, kiedy to po obniżkach polska gospodarka funkcjonowała w środowisku najniższych w historii stóp procentowych, a jednocześnie mieliśmy do czynienia z pandemią COVID-19. W rezultacie niższe koszty obsługi rat jak i mniej pokus i sposobności do wydawania pieniędzy przełożyły się na znaczący spadek zaległości Polaków widocznych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazie informacji kredytowych BIK. Ich suma w 2021 r. stopniała o 9 mld zł, a liczba dłużników o 143 tys. Czy tak będzie również tym razem?

Na pewno wierzyciele byliby zadowoleni z podobnego obrotu sprawy, bo trwająca już ponad 1,5 roku wysoka inflacja, rosnące koszty życia i jednoczesny wzrost rat kredytów spowodowały, że Polakom coraz trudniej jest zachować stabilność finansową, a terminowa spłata bieżących rachunków i rat kredytów staje się coraz większym wyzwaniem. Tylko w ciągu 12 miesięcy, tj. od końca lipca 2022 do końca lipca 2023, zaległe zadłużenie pozakredytowe i kredytowe Polaków widoczne w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazie informacji kredytowych BIK zwiększyło się o prawie 5,7 mld zł i przekracza już 82 mld zł. Mowa tu o zaległych długach na kwotę min. 200 zł zgłoszonych do rejestru dłużników BIG InfoMonitor jak i o co najmniej 30 dniowych opóźnieniach w spłacie kredytów, na kwotę co najmniej 200 zł w BIK. Różnego rodzaju niespłacone długi ma obecnie co 12. dorosły Polak. Łącznie jest to prawie 2,7 mln osób. W rok o prawie 12 tys. urosła liczba niesolidnych płatników, a ich średnia kwota zaległości podwyższyła się o 1,6 tys. zł do 30,1 tys. zł.

Niższe stopy procentowe oznaczają mniejsze obciążenie ratami kredytobiorców spłacających zdecydowaną większość kredytów mieszkaniowych w Polsce. Można szacować, że zmienne oprocentowanie ma około 1,9 mln kredytów mieszkaniowych. Ich posiadacze prędzej czy później będą więc mieli miesięcznie ok. 100 zł na każde 150 tys. kredytu mieszkaniowego więcej w portfelu. Jeśli chodzi o spłacających 7,66 mln kredytów gotówkowych i 2,78 mln pożyczek pozabankowych, ich oszczędności na ratach, z uwagi na niższe kwoty tego rodzaju zobowiązań, będą mniejsze, ale też się pojawią. Taki obrót sprawy ma przede wszystkim szansę przełożyć się na obniżenie skali problemów osób, które już mają kłopoty finansowe. Nasze dane z BIG InfoMonitor i BIK ewidentnie pokazują bowiem, że od zakończenia pandemii to głównie osoby, które już wcześniej nie spłaciły jakiś zobowiązań generują kolejne nieuregulowane długi. Problem niepłacenia dotyczy więc nie tyle, coraz większej części społeczeństwa, co bardziej przytłacza osoby, które już miały problemy z nadmiernym zadłużeniem czy zbyt dużą liczbą wszelkiego rodzaju zobowiązań. Spadek stóp procentowych powinien ograniczyć pogłębianie się ich kłopotów, a niewykluczone, że części osób pozwoli też zmniejszyć zaległości lub spróbować wyjść na prostą.  O ile na przeszkodzie nie stanie pogłębiający się relatywizm moralny, bo rozmywające się granice sądów Polaków na temat oddawania długów mogą niepokoić. Według badania „Moralność finansowa Polaków 2023” opracowanego przez ZPF i BIG InfoMonitor, obserwujemy systematyczny spadek moralności w kwestii regulowania zobowiązań. Choć odsetek osób negujących obowiązek oddawania długów jest stabilny i nie przekracza 3 proc., to rokrocznie maleje udział badanych uznających oddawanie długów za bezwzględny obowiązek, rośnie natomiast grupa ankietowanych, która nie ma zdania w tej kwestii. Rodzi to realne ryzyko, że w wielu domach nadwyżki budżetowe nie zawsze zostaną przeznaczone na spłatę długów, bo nieprzekonani do konieczności regulowania długów zamiast zaspokojenia wierzyciela wybiorą konsumpcję – dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

Źródło: media.big.pl

Raport Centrum AMRON: studenci na rynku nieruchomości 2023

Centrum AMRON, we współpracy z zespołem ogólnopolskiego programu edukacyjnego „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem”, opublikowało raport „Studenci na rynku nieruchomości 2023”. Jednocześnie zapowiedziano, że już w drugiej połowie września zostanie opublikowana kolejna edycja raportu „Portfel studenta” nt. sytuacji finansowej polskich studentów.

W raporcie „Studenci na rynku nieruchomości 2023” przedstawiono analizę ponad 2,2 tys. ankiet wypełnionych przez studentów uczelni z 39 polskich miast. Badanie ma na celu regularną, pogłębioną analizę prawidłowości na rynku najmu studenckiego.

Centrum AMRON od 14 lat publikuje kwartalny Raport AMRON-SARFiN poświęcony analizie zmian cen transakcyjnych na rynku mieszkaniowym, od 8 lat monitorujemy rynek najmu mieszkań, a od 2018 r., jako jedyny ośrodek analityczny w Polsce, szczegółowo analizujemy dane dot. najmu studenckiego, który w Polsce stanowi istotną część całego rynku mieszkań na wynajem. W tym roku publikujemy już piątą edycję corocznego Raportu Studenci na rynku nieruchomości i jestem przekonany, że podobnie jak w poprzednich latach będzie nie tylko ciekawą lekturą, lecz posłuży również jako niezbędny poradnik przydatny przy negocjowaniu umów najmu na rok akademicki 2023/2024. – zauważa dr Jacek Furga, prezes Centrum Procesów Bankowych i Informacji Sp. z o.o., szef Centrum AMRON.

Wśród ankietowanych studentów wynajmujących nieruchomość prywatną zaledwie 13% mieszkało samodzielnie. Ok. 38% dzieli mieszkanie z jednym lokatorem, zaś połowa ankietowanych dzieli nieruchomość z dwiema lub więcej osobami.

Analiza miesięcznych kosztów najmu wykazała, że w przypadku prawie 30% studentów stacjonarnych i 24% niestacjonarnych ich opłaty za zakwaterowanie mieściły się w przedziale od 750 do 1000 zł (dla porównania, przeciętny miesięczny koszt w akademiku uczelnianym to 450 zł za pokój współdzielony i 610 zł za pokój jednoosobowy). Można zauważyć dysproporcje w ponoszonych kosztach w zależności od trybu studiów. Studenci stacjonarni częściej decydowali się na tańszą nieruchomość. Na zakwaterowanie w przedziale cenowym do 500 zł zdecydowało się ok. 18% pytanych studentów dziennych, a wśród zaocznych tylko 9%. Natomiast na ponoszenie kosztów powyżej 1500 zł zdecydowało się aż 32% studentów zaocznych, a tylko 9% studentów dziennych.

W roku akademickim 2022/23 studenci doświadczali wzrostu cen najmowanych nieruchomości. Ponad 35% studentów odpowiedziało, że w ciągu ostatniego roku ich koszty najmu wzrosły od 5 do 10%. W przypadku 27% respondentów wzrost wyniósł od 10% do 15%. Z kolei 16% badanych zaznaczyło, że koszty najmu wzrosły powyżej 15%.

Ponad 84% studentów zgodziło się na warunki proponowane przez właścicieli nieruchomości. Tylko 9% ankietowanym udało się wynegocjować z właścicielem niższą cenę. Nieznaczna część studentów odpowiedziała, że cena w umowie jest wyższa, niż było podane w ogłoszeniu.

Udział obcokrajowców w ogólnej liczby studentów w Polsce w stosunku do roku ubiegłego wzrósł aż o ponad 17%, z czego w największym stopniu wzrosła liczba studentów pochodzących z Ukrainy. 

Napływ studentów zagranicznych do polskich miast zachęcił większych inwestorów do zaangażowania się w segment prywatnych akademików (PBSA), nieraz o wysokim standardzie. Pierwsze tego typu projekty pojawiające się w największych ośrodkach akademickich osiągnęły sukces, chociaż udział tego segmentu w rynku jest wciąż ograniczony. Warto tu jednak dodać, że najemcami prywatnych akademików coraz częściej stają się także studenci krajowi. W ostatnim czasie ofertę mieszkaniową dostępną dla studentów poszerzają też inwestycje z zakresu najmu instytucjonalnego. Wciąż jest ich niewiele i nie są one dedykowane społeczności studenckiej, jednak studenci już teraz są jedną z grup ich najemców – piszą w komentarzu do Raportu dr Jakub Zasina  i dr Konrad Żelazowski, adiunkci w Instytucie Gospodarki Przestrzennej na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego.

W Raporcie „Studenci na rynku nieruchomości 2023” przedstawiono także szereg analiz dotyczących m.in.:

  • standardu najmowanych nieruchomości,
  • czynników mających największy wpływ na wybór najmowanej nieruchomości,
  • źródeł finansowania najmowanych nieruchomości,
  • źródeł informacji o nieruchomościach przeznaczonych na wynajem,
  • planów mieszkaniowych studentów.

Pełny Raport jest dostępny na stronie internetowej www.amron.pl

Kontakt dla mediów:

Jerzy Ptaszyński                                                                      
Dyrektor Działu Badań i Obsługi                                                                                  
Rynku Nieruchomości AMRON                                                                                    
jerzy.ptaszynski@amron.pl                                                                                          
tel. 502 623 523  

Przemysław Barbrich                                                                    
Dyrektor Zespołu Komunikacji i PR                                                                                  
Związek Banków Polskich                                                                           
przemyslaw.barbrich@zbp.pl                                                                                         
tel. 660 763 831                                                                                                  

***

Raport „Studenci na rynku nieruchomości 2023” został przygotowany przez Centrum AMRON we współpracy z zespołem Programu Edukacyjnego Nowoczesne Zarządzanie Biznesem, realizowanego przez Centrum Procesów Bankowych i Informacji Sp. z o.o. Dane oraz komentarze zostały przygotowane przez Weronikę Przypaśniak i Karolinę Sawczuk pod nadzorem merytorycznym Agnieszki Zamkowskiej – Analityka Rynku Nieruchomości i Jerzego Ptaszyńskiego – Dyrektora Działu Badań i Obsługi Rynku Nieruchomości.

Analiza oparta została na wynikach badania ankietowego przeprowadzonego wśród ponad 2,2 tys. studentów studiów I i II stopnia, kształcących się na studiach dziennych i zaocznych, w 39 polskich miastach akademickich. W Raporcie wykorzystano dane GUS oraz Ośrodka Przetwarzania Informacji  – Państwowego Instytutu Badawczego.

***

Centrum AMRON to profesjonalny ośrodek analityczno-badawczy specjalizujący się w zagadnieniach związanych z rynkiem nieruchomości, działający w ramach struktury organizacyjnej Centrum Procesów Bankowych i Informacji Sp. z o.o. przy Związku Banków Polskich. Centrum AMRON zostało powołane do obsługi i rozwoju Systemu Analiz i Monitorowania Rynku Obrotu Nieruchomościami – jedynej w Polsce ogólnopolskiej bazy danych o cenach i wartościach nieruchomości wyposażonej w zaawansowane funkcjonalności raportujące i analityczne.

www.amron.pl

Forum Ekonomiczne w Karpaczu

Forum Ekonomiczne w Karpaczu to największa konferencją polityczno-gospodarczą w Europie Środkowej i Wschodniej, na której obecni byli liderzy polityki, gospodarki, samorządu, wybitni przedstawiciele świata kultury i nauki. Wśród zapowiedzianych gości byli m.in. premier Mateusz Morawiecki, Marszałek Sejmu Elżbieta Witek, Minister Anna Moskwa czy Minister Waldemar Buda.

W ciągu trzech dni dyskusji i obrad Związek Banków Polskich reprezentowali przedstawiciele Zarządu: prezes Tadeusz Białek, wiceprezes Agnieszka Wachnicka oraz wiceprezes Bartosz Kublik.

Pierwszego dnia Forum Ekonomicznego prezes Tadeusz Białek wziął udział w debacie PAP: Bezpieczny kredyt 2% – jak zmienił rynek nieruchomości? Kredyt mieszkaniowy z rządową dopłatą do rat funkcjonuje od ponad dwóch miesięcy. Paneliści dyskutowali o tym, ile osób dotychczas skorzystało z kredytu i jakie są dalsze predykcje, a także o jego wpływie na ceny mieszkań oraz potencjalne nowe inwestycje deweloperskie.

We wtorek miała miejsce także debata: Rynek mieszkaniowy po uruchomieniu „Bezpiecznego kredytu”. Nad konsekwencjami programu dyskutowali: Przemysław Barbrich (dyrektor Zespołu Komunikacji i PR ZBP), Waldemar Buda (minister rozwoju i technologii), dr Iwona Sroka (członkini zarządu Murapol SA) i Jacek Jaśkowiak (prezydent Poznania).

Podczas wieczornej gali, na zakończenie pierwszego dnia Forum Ekonomicznego w Karpaczu, nagrodę „Firma Roku” otrzymał Banku Gospodarstwa Krajowego. Na ręce Pani Prezes BGK Beaty Daszyńskiej-Muzyczki nagrodę wręczył prezes ZBP Tadeusz Białek.

Fot: Twitter, @Economic_Forum_

– BGK jest wzorcowym przykładem łączenia historii z nowoczesnym podejściem do biznesu. Dzięki wsparciu tej firmy budowano II Rzeczpospolitą, a dzisiaj trudno sobie wyobrazić rozwój i modernizację wielu obszarów współczesnej Polski – powiedział Tadeusz Białek.

Dodał, że BGK jest obecny także poza granicami, wspierając eksport i ekspansję zagraniczną polskich firm. Przypomniał, że Bank Gospodarstwa Krajowego był także założycielem i jest aktywnym członkiem ZBP.

Tytułem Człowieka Roku uhonorowano Ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce Marka Brzezińskiego. Nagrodę Szkoły Głównej Handlowej otrzymał były kolarz i organizator Tour de Pologne Czesław Lang.

Drugi dzień Forum Ekonomicznego w Karpaczu zaczął się od dyskusji na temat sytuacji sektora bankowego z udziałem Prezesa ZBP. Tadeusz Białek dyskutował w panelu „Perspektywy i strategie rozwoju sektora bankowego” moderowanym przez Jacka Bartkiewicza, przewodniczącego rady SGH.

Wiceprezes ZBP Agnieszka Wachnicka wzięła udział w debacie „Doświadczenia i perspektywy polskiego rynku kredytowego” moderowanej przez Waldemara Rogowskiego (BIK). Na pytania o to, jakie wyzwania stoją przed bankami w aspekcie rozwoju rynku kredytowego i jaka przyszłość czeka rynek kredytowy w kontekście przewidywanego spadku stóp procentowych odpowiadali także Robert Szcześniewski (CFO, CRO, Soonly Finance) oraz Sławomir Grzelczak (Wiceprezes Zarządu BIK).

Druga ze środowych debat, w których obecny był prezes ZBP Tadeusz Białek, dotyczyła regulacji – „Między nadregulacją a niedoregulowaniem. Środowisko legislacyjne a stabilność prowadzenia biznesu”. W dzisiejszej, dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości, organy regulacyjne stoją przed wyzwaniem dostosowania się do szybkich zmian rynkowych. Między innymi w sektorach telekomunikacji, ubezpieczeń, finansów i energetyki istnieją zagrożenia wynikające z nadregulacji czy niewystarczającego regulowania. Uczestnicy panelu dyskutowali o tym, w jaki sposób zagwarantować stworzenie środowiska, w którym biznes będzie kwitł.

Receptą na wyjście z kryzysu i wzrost gospodarczy są między innymi inwestycje. To najlepsze narzędzie do tworzenia nowych miejsc pracy i modernizacji infrastruktury w regionie. Polska w nowej perspektywie finansowej UE ma przeznaczyć na nie łącznie 76 miliardów euro. Jak samorządy, główny beneficjent tych środków, są przygotowane do realizacji kolejnych inwestycji? O tym dyskutowali uczestnicy debaty „Fundusze unijne na inwestycje regionalne – bilans zysków i strat”, w której udział brał Bartosz Kublik, wiceprezes ZBP.

Ostatniego dnia Forum odbyła się debata „Sztuczna inteligencja w biznesie. Jak algorytm pomaga zarabiać pieniądze?” z udziałem wiceprezes ZBP Agnieszki Wachnickiej. Nowe technologie – jak sztuczna inteligencja – to zmiana na miarę przewrotu kopernikańskiego.

W ciągu trzech dni obrad Forum Ekonomicznego w Karpaczu odbyło się ponad 470 debat, w których wzięło udział ponad 5 tys. gości z 60 krajów.

Źródło: zbp.pl

O prawie 300% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w sierpniu 2023 r.

W sierpniu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 38,87 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 12,39 tys. rok wcześniej – jest to wzrost o 213,8%. W porównaniu do lipca 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy spadła jednak o 10,5%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w sierpniu br. wyniosła 410,4 tys. zł i była wyższa o 21,9% w relacji do wartości z sierpnia 2022 r. W porównaniu do lipca 2023 r. była na praktycznie takim samym poziomie.

– Sierpniowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe wystrzelił niczym rakieta kosmiczna osiągając historycznie najwyższy poziom prawie 300%, co oznacza, że potencjalni kredytobiorcy złożyli wnioski kredytowe na wartość aż trzykrotnie wyższą niż przed rokiem. Są trzy powody tak wysokiej wartości odczytu Indeksu w sierpniu br. Pierwszym powodem wzrostu wartości Indeksu jest wzrost liczby osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy z około 12,4 tysiąca w sierpniu zeszłego roku do prawie 38,9 tysiąca w sierpniu br. Jest to niewątpliwie z jednej strony efekt dużego zainteresowania kredytem w ramach programu „Bezpieczny Kredyt 2 proc.”. BIK szacuje, że ok. 60% wśród osób ubiegających się o kredyt mieszkaniowy w sierpniu br. to osoby w wieku do 45 lat, nieposiadające wcześniej kredytu mieszkaniowego, składające wniosek o kredyt do kwoty 600 tys. zł w banku uczestniczącym w programie. W procesie weryfikacji wnioskodawcy przez bank, w bazie BIK nie ma możliwości oznaczenia, że zapytanie zostało złożone w związku z programem, jest to więc wielkość jedynie szacunkowa.

Po części wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe wynika z poprawy sentymentu do kredytów mieszkaniowych wśród potencjalnych kredytobiorców, którzy z przyczyn formalnych nie mogą być beneficjentami programu, ale wzrosła ich zdolność kredytowa. Zdolność kredytowa rośnie bowiem w wyniku wzrostu wynagrodzeń, spadku WIBOR-u w oczekiwaniu na spadki stóp procentowych, jak również działań regulacyjnych – wiosennego obniżenia przez KNF poziomu bufora na stopę procentową. W konsekwencji nastąpił wzrost dostępności kredytu mieszkaniowego, co bezpośrednio przyczyniło się do wzrostu popytu. Po drugie, interpretując odczyt Indeksu trzeba pamiętać, że w sierpniu 2022 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowała najmniejsza liczba osób od stycznia 2007 r. co spowodowało najniższy historycznie odczyt wartości Indeksu powodując niską bazę porównawczą dla sierpnia br. Właśnie efekt statystyczny niskiej bazy z sierpnia 2022 r. częściowo odpowiada za tak wysoki obecny odczyt BIK Indeksu PKM. Po trzecie, wpływ na tak wysoką wartość Indeksu miał także wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu aż o 1/5 wyższy w porównaniu do sierpnia 2022 r. – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Nadal warto więc śledzić zachowanie dwóch składowych Indeksu, tj. liczbę osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy oraz średnią kwotę wnioskowanego kredytu. Jeżeli chodzi o ten pierwszy element, to decydującym może być poziom zainteresowania programem „Bezpieczny Kredyt”. Co do drugiego, to średnia wnioskowana kwota kredytu powinna nadal rosnąć wraz ze wzrostem cen nieruchomości – puentuje Rogowski.

Źródło: media.bik.pl

Czy zwrócisz uwagę kasjerowi, który pomylił się na własną niekorzyść? Oto odpowiedzi Polaków

Związek Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (ZPF) opublikował raport „Moralność finansowa Polaków 2023”. Partnerami raportu są: BIG InfoMonitor, EOS Poland, Ikano Bank i Ultimo.

Głównym celem projektu jest cykliczna analiza moralności finansowej Polaków, opierająca się na ocenach poszczególnych nadużyć dokonywanych przez konsumentów.

Czy można usprawiedliwić niezwrócenie uwagi kasjerowi, który pomylił się na własną niekorzyść? 

To jedno z pytań, które regularnie pojawia się w badaniu od 2019 r. W tegorocznej edycji raportu
36,5 proc. ankietowanych uznało, że takie zachowanie można usprawiedliwić. Ten odsetek jest o 4,5 pkt. proc. wyższy niż w 2019 r.

Wśród odpowiedzi osób, które usprawiedliwiają takie zachowanie, zwykle pojawia się uzasadnienie, że „kasjerzy nie zawsze są uczciwi” (57 proc.) lub „to się może opłacać” (28 proc.).

Prof. Anna Lewicka-Strzałecka, badaczka etyki życia gospodarczego i publicznego oraz autorka raportu „Moralność finansowa Polaków 2023” podkreśla, że akceptacja nieetycznych zachowań finansowych często wynika z zasady wzajemności, nawet gdy w grę wchodzi zwykła transakcja w sklepie.

– Konsument jest na ogół postrzegany jako ofiara transakcji na rynku finansowym i zasada wzajemności nakazuje wyrównać rachunki – tłumaczy prof. Anna Lewicka-Strzałecka w wywiadzie dla ZPF.

Całość rozmowy można przeczytać na stronie: https://zpf.pl/moralnosc-finansowa-polakow-2023-dziewiec-na-dziesiec-osob-zgadza-sie-z-tym-ze-dlugi-nalezy-oddawac-ale/

Płacenie gotówką bez rachunku, by uniknąć podatku VAT. „To powszechna praktyka” 

Ankietowani w badaniu „Moralność finansowa Polaków 2023” zostali również zapytani m.in. o to, czy można usprawiedliwić płacenie gotówką bez rachunku, by uniknąć podatku VAT. Akceptację dla takiego zachowania wyraziło 53,6 proc. osób.

Wśród powodów usprawiedliwień dla płacenia gotówką w celu uniknięcia podatku VAT prawie dwie trzecie respondentów wskazało na nadmierną restrykcyjność urzędów skarbowych i obciążenie obywateli podatkami, blisko jedna czwarta – na korzyść finansową, zaś 14 proc. określa takie zachowanie jako powszechną praktykę.

Jednak to wcale nie płacenie gotówką bez VAT cieszy się największym przyzwoleniem, jeśli chodzi
o nieetyczne zachowania w sferze finansów. Taki status ma praca na czarno w celu uniknięcia ściągania długów z pensji.

Dane prezentujemy na poniższej grafice.

Zwróć uwagę na pomyłkę kasjera w sklepie podczas płatności.

Znajomość biur informacji gospodarczej. Większość Polaków od razu spłaciłoby dług, by być wykreślonym z rejestru 

Znaczna część raportu „Moralność finansowa Polaków 2023” została poświęcona również kwestiom zadłużenia. Okazuje się, że 84,4 proc. ankietowanych słyszało o tym, że w Polsce funkcjonują biura informacji gospodarczej, prowadzące rejestry dłużników.

Brak tej wiedzy jest charakterystyczny przede wszystkim dla osób, które nigdy nie miały zobowiązania w instytucji finansowej w formie kredytu lub pożyczki.

Wyniki badania pokazują, że rejestry dłużników prowadzone przez BIG-i są skutecznym narzędziem do tego, by skłonić dłużników do uregulowania zobowiązań. Ponad trzy czwarte ankietowanych (77,3 proc.) deklaruje, że od razu spłaciłoby dług, by być wykreślonym z rejestru, a 16,6 proc. – gdyby wpis utrudniał im życie.

Indeks Akceptacji Nieetycznych Zachowań Finansowych  

Efektem cyklicznego badania ZPF „Moralność finansowa Polaków” jest Indeks Akceptacji Nieetycznych Zachowań Finansowych. Stanowi on miarę społecznego przyzwolenia na naruszanie przez konsumentów norm prawnych bądź standardów etycznych w sprawach finansowych.

Na poniższej grafice prezentujemy odczyty indeksu z bieżącego raportu i poprzednich lat.

Raport „Moralność finansowa Polaków 2023” został udostępniony na stronie: https://zpf.pl/moralnosc-finansowa-polakow/.

Raport „Moralność finansowa Polaków”. Komentarze

Marcin Czugan, Prezes ZPF 

Raport „Moralność finansowa Polaków 2023” pokazuje, że wyższym stopniem akceptacji nieetycznych zachowań w sferze finansowej cechują się mężczyźni, w tym przede wszystkim osoby młode, które mają problemy ze spłatą zaciągniętych zobowiązań finansowych.

Często kieruje nimi poczucie krzywdy bądź niezadowolenia, co pozwala im posługiwać się zasadą wzajemności bez względu na to, czy chodzi o relacje z instytucjami finansowymi, urzędem skarbowym czy nawet kasjerem w sklepie.

W raporcie uwagę zwraca też wysoki poziom znajomości biur gromadzących dane o dłużnikach. Osoby pozytywnie oceniające funkcjonowanie rejestrów dłużników, zwykle podkreślają, że pomagają one
w unikaniu problemów, których przysparzają nierzetelni kontrahenci.

Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor 

Wielu dłużników w ogóle nie trafia do rejestru, bo – jak wynika z naszych doświadczeń – już samo wysłanie wezwania do zapłaty z informacją o planowanym zgłoszeniu do rejestru potrafi zmobilizować ich do spłaty, choć oczywiście nie wszystkich.

Aktualnie w naszej bazie jest ponad 2,3 mln dłużników – osób i firm. Ich dane są dostępne dla podmiotów zainteresowanych sprawdzaniem swoich klientów. W pierwszym półroczu przedsiębiorcy pobrali już ponad 15 mln raportów weryfikujących wiarygodność płatniczą konsumentów i przedsiębiorstw. Zwykle co roku sprawdzany jest w ten sposób niemal co czwarty dorosły Polak i co trzecia firma.

Niektórzy z nich słyszą, że umowy się nie da podpisać, bo mają dług. Jedynym rozwiązaniem jest wtedy spłata, która powoduje, że wpis o zadłużeniu znika z rejestru.

Karina Poznańska, Menedżer Zespołu Komunikacji i ESG, EOS Poland 

Badanie wykazało, że istnieje wiele akceptowalnych społecznie zachowań konsumentów związanych
z finansami, które budzą wątpliwości moralne.

Ponad połowa badanych jest gotowa usprawiedliwić płacenie gotówką bez rachunku, by uniknąć podatku VAT. Argumentem za takim nieetycznym zachowaniem mają być m.in. zbyt duża restrykcyjność urzędów skarbowych i wysokie podatki.

Innym ciekawym przykładem usprawiedliwiania nieetycznego postępowania jest zgoda na niezwracanie uwagi kasjerowi, który pomylił się na własną niekorzyść. W tym przypadku jednak wskaźnik akceptacji jest niższy, ponieważ to konkretna osoba może być realnie poszkodowana.

Jak można wpłynąć na ograniczenie akceptacji nieetycznych zachowań konsumentów? Warto zawsze próbować postawić się w sytuacji drugiej strony i posiłkować się zasadą wzajemności – powszechna akceptacja takich zachowań sprawia, że stajemy się również narażeni na bycie stroną poszkodowaną.

Dlatego tak ważne jest stałe i konsekwentne podkreślanie negatywnego odziaływania takich praktyk oraz wskazywanie pozytywnych przykładów w zakresie zarządzania finansami. Nieustanna edukacja, rozmowy z osobami zadłużonymi, dialog i empatia po stronie wierzyciela – to działania, które w dłuższej perspektywie przełożą się na spadek nieetycznych praktyk w społeczeństwie.

***

Raport „Moralność finansowa Polaków” przedstawia wyniki badania przeprowadzonego w 2023 roku przez ZPF. Badanie zostało przeprowadzone metodą CATI na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie tysiąca Polaków w wieku powyżej 18 lat.

Oszuści podszywają się pod Prezesa Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej – fałszywe decyzje, świadectwa ochronne

Od kilku lat oszuści podszywają się pod Prezesa Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej i wysyłają do petentów fałszywe decyzje o udzieleniu praw ochronnych na znaki towarowe, wzywające do wniesienia opłaty, oraz świadectwa ochronne. Informowaliśmy o tym oszustwie tutaj:

Ponownie ostrzegamy!
Oszuści zmodyfikowali swoje dotychczasowe działania. Aktualnie wykorzystują dwa kanały komunikacji: tradycyjną korespondencję listową oraz  wiadomości wysyłane za pośrednictwem poczty elektronicznej.

Podobnie jak w latach ubiegłych, oszuści w korespondencji wciąż umieszczają sfałszowane decyzje, które wzywają do wniesienia opłaty za udzielenie ochrony. Żądane kwoty są podane w EURO, a wskazany do płatności rachunek bankowy nie jest rachunkiem polskim. Rachunki te  są prowadzone przez banki np. w Niemczech, na Litwie, Irlandii, Belgii czy Holandii.

Dołączane jest również pismo wzorowane na wydawanych przez Urząd Patentowy dokumentach, potwierdzających udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy.

Niezmiennie w decyzjach tych, dla uwiarygodnienia podawane są prawdziwe dane dotyczące zgłaszanych przedmiotów własności przemysłowej.

Należy zaznaczyć, że:

  • decyzje o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy są wysyłane drogą elektroniczną tylko przez EPUAP lub PUEUP, o ile taka forma została wskazana przez zgłaszającego. Dodatkowo, są one opatrzone podpisem elektronicznym oraz QR kodem;
  • świadectwa ochronne zawsze wysyłane są pocztą listową po wcześniejszym uiszczeniu opłaty;
  • decyzje urzędu o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy oraz świadectwa ochronne są wysyłane osobno w różnych terminach, więc zgłaszający nie otrzyma ich w jednej korespondencji.

Pamiętaj, rozwaga i powściągliwość to najlepsza ochrona przed oszustwem. Dlatego zachowaj czujność i przed przekazaniem środków sprawdź wiarygodność otrzymanego dokumentu.

Jak rozpoznać fałszywą decyzję:

  • może być przesłana drogą mailową;
  • kwoty związane z udzieleniem ochrony wyrażone są w EURO;
  • do uiszczenia opłaty podany jest oszukańczy numer rachunku, który wskazuje, że konto jest prowadzone przez instytucję znajdującą się poza granicami Rzeczpospolitej Polskiej;
  • dołączone jest elektroniczne świadectwo ochronne, które Urząd Patentowy wydaje wyłącznie w wersji papierowej.

Zastosuj się do kilku ważnych zasad:

  • uważnie przeczytaj otrzymaną korespondencję;
  • sprawdź na jaki rachunek masz dokonać płatności. Jedynym rachunkiem bankowym wykorzystywanym przez Urząd Patentowy do płatności z tytułu udzielenia praw ochronnych na znaki towarowe jest rachunek prowadzony w Narodowym Banku Polskim: 93 1010 1010 0025 8322 3100 0000;
  • jeśli otrzymałeś „decyzję”, w której znajduje się inny numer bankowy prowadzony w Polsce lub poza granicami RP oznacza próbę dokonania przestępstwa na Twoją szkodę!!!;
  • Urząd Patentowy publikuje informacje o sposobie regulowania płatności na swojej stronie internetowej – link: https://uprp.gov.pl/pl/przedmioty-ochrony/inne/oplaty-w-postepowaniu;
  • od grudnia 2021 r. wprowadzono dodatkowe zabezpieczenie w postaci opatrywania wydawanych przez Urząd Patentowy decyzji o udzieleniu prawa wyłącznego kodem QR, pozwalającym na zweryfikowanie autentyczności korespondencji – szczegółowe informacje w zakresie weryfikacji są dostępne jest pod adresem https://pue.uprp.gov.pl/public/stamp.

W przypadku podejrzenia usiłowania popełnienia przestępstwa lub w sytuacji, gdy przestępstwo to zostało popełnione niezwłocznie poinformuj o tym fakcie swój bank oraz złóż stosowne zawiadomienie na Policję lub do Prokuratury.

FinCERT.pl – Bankowe Centrum Cyberbezpieczeństwa ZBP – Centrum Wymiany i Analiz Informacji Sektora Finansowego
Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości
Komenda Główna Policji

_____________________

FinCERT.pl – Bankowe Centrum Cyberbezpieczeństwa ZBP – jednostka operacyjna funkcjonująca w ramach Zespołu Bezpieczeństwa Banków Związku Banków Polskich, która gromadzi, analizuje oraz przekazuje w ramach sektora bankowego i we współpracy z organami ścigania oraz innymi instytucjami informacje dotyczące możliwych zagrożeń oraz o incydentach o charakterze przestępczym, godzących w bezpieczeństwo banków lub ich klientów.

BIG InfoMonitor: Czy Barbie pomoże kinom?

Gdy niektóre branże już mogą cieszyć się powrotem do dobrej koniunktury z 2019 r., niestety wciąż nie jest to udziałem kin. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w zeszłym roku w kinach stałych wyświetlono 2,1 mln seansów. Obejrzało je 41,4 mln widzów – to o ponad połowę (50,8 proc.) więcej niż w roku 2021[1]. Sukces? Niekoniecznie, bo do poziomu sprzed pandemii, z roku 2019 wciąż jest jeszcze daleko. Wówczas przed dużym ekranem zasiadło aż 61,7 mln Polaków.[2]

Przedłużający się stan zaniżonej frekwencji coraz niekorzystniej przekłada się na płynność finansową branży. Tylko w tym roku jej zaległości wzrosły bardziej niż przez kilkanaście pandemicznych miesięcy.  – Choć należy podkreślić, że biorąc pod uwagę sytuację jakiej doświadczają kina, kwoty przeterminowanych zobowiązań przedsiębiorstw związanych z projekcją filmów (5914Z), nie są szczególnie wysokie. Zgłoszone do bazy BIG InfoMonitor nieopłacone faktury oraz raty kredytów opóźnione o min. 30 dni, na co najmniej 500 zł, wynoszą na koniec czerwca 873 tys. zł. Bardziej martwi jednak dynamika ich zmian, bo długi te potroiły się w ciągu pierwszego półrocza. Na koniec grudnia 2022 r. było to jeszcze 268 tys. zł, a przed pandemią, tj. w marcu 2020 r. 183 tys. zł – zauważa Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. Średnia zaległość to aktualnie 58,1 tys. zł.

Kinowa sala czy domowa kanapa? Polacy wybierają to drugie

Pytanie, czy jest szansa na zmianę sytuacji? Pechowo dla gospodarzy przybytków X muzy, próby ściągnięcia widzów zbiegły się w czasie z wysoką inflacją, wzrostem kosztów i cen, zarówno dla prowadzonego biznesu jak i dla jego klientów. Według Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, przed pandemią średni miesięczny wydatek na kino wynosił 69,40 zł. Obecnie jest to 97,90 zł, o niemal 40 proc. więcej. I tak do barier wynikających ze zmiany nawyków jakie spowodowały niemal dwa lata covidowych ograniczeń, dołączyły finanse. 37 proc. badanych, na pytanie o to, dlaczego nie ogląda filmów na dużym ekranie odpowiada, że bilety są za drogie. Niemal tyle samo, bo 39 proc. osób, twierdzi, że rzadsze wizyty w kinie to dla nich sposób na radzenie sobie z drożyzną[3]. Co jest zresztą jak najbardziej naturalne. W chwili, gdy trzeba zacisnąć pasa, zawsze w pierwszej kolejności cięte są wydatki na rozrywkę, kulturę i przyjemności. Wzrost cen sprawił więc, że Polacy ograniczają tego typu wyjścia i zamiast multipleksu, wybierają domową kanapę korzystając z oferty stosunkowo niedrogich serwisów streamingowych, do których już w czasie lockdownów wielu mocno się przyzwyczaiło.

Jak wynika z opracowania PISF, średnie miesięczne wydatki na platformy streamingowe różnią się w zależności od wybranego dostawcy. W przypadku Netflixa wynoszą 33 zł. Nieco mniej badani wydają na Disney+ (19 zł) i Amazon Prime Video (18 zł). Wspomniane kwoty, w porównaniu z wydatkami na kino, są stosunkowo niskie, co jest m.in. wynikiem współdzielenia pakietów. Robi to bowiem co trzeci ankietowany (Netflix – 34 proc. ankietowanych. Disney+ – 36 proc., Amazon Prime Video – 32 proc.) [4].

Badanie zrealizowane wspólnie przez ARC Rynek i Opinia oraz dr hab. Magdalenę Sobocińską wskazało na jeszcze jedną wadę chodzenia do kina – konieczność planowania. To spostrzeżenie ponad połowy (57 proc.) ankietowanych. W efekcie, aż 56 proc. respondentów przyznaje, że zamienili oglądanie filmów na dużym ekranie[5] na wygodniejsze i bardziej elastyczne w użytku platformy streamingowe. Czy zmiana zachowań konsumentów sprawi, że kina już nigdy nie odzyskają popularności i perspektyw, jakie miały przed pandemią? Raczej nie będzie im łatwo, ale pewne jest, że klimatu i atmosfery sali kinowej nic nigdy w pełni nie zastąpi.

BIG InfoMonitor to działające od 2004 roku, wiodące Biuro Informacji Gospodarczej, gromadzące i udostępniające informacje o wiarygodności płatniczej uczestników rynku. Spółka prowadzi rejestr dłużników, do którego każdy przedsiębiorca oraz inne upoważnione do tego instytucje, mogą wpisać firmę i konsumenta, którzy zalegają z płatnościami i pobrać informacje o ich ewentualnym zadłużeniu. Osoby fizyczne mogą zgłaszać dłużników na podstawie wyroku sądowego i sprawdzać tylko firmy. Baza BIG InfoMonitor składa się z około 6 mln informacji o długach i jest jedną z największych w Polsce. Przez 18 lat dzięki BIG InfoMonitor, wierzycielom udało się odzyskać ponad 50 mld zł. Wśród klientów są głównie banki, firmy telekomunikacyjne i ubezpieczeniowe, gminy, sądy, a także osoby fizyczne np. rodzice chcący odzyskać alimenty.

BIG InfoMonitor jako jedyne Biuro Informacji Gospodarczej umożliwia dostęp do baz: Biura Informacji Kredytowej i Związku Banków Polskich, dzięki czemu stanowi platformę wymiany informacji pomiędzy sektorem bankowym i pozostałymi sektorami gospodarki. Oferuje również bankom i przedsiębiorcom narzędzia do weryfikowania wiarygodności płatniczej klientów i kontrahentów oraz wspiera ich w odzyskiwaniu zaległych należności. BIG InfoMonitor jest spółką zależną sektora bankowego – poprzez Biuro Informacji Kredytowej – swojego głównego akcjonariusza.

Więcej na temat firmy: www.big.pl

[1] GUS, Kinematografia w 2022 r., 18.05.2023 r.

[2] GUS, Kinematografia w 2019 r., 20.05.2020 r.

[3] Tamże.

[4] PISF, Segmentacja widzów kina, Raport z 4. fali badania ilościowego, Część 3 – Streaming, Styczeń 2023.

[5] Badanie ARC Rynek i Opinia oraz dr hab. Magdaleny Sobocińskiej, prof. UEW, 04.2022, https://arc.com.pl/czy-polacy-wroca-do-kin/, 4.08.2023 r.

Małe zaległości, duży kłopot? Co szósty niesolidny dłużnik ma do spłaty jedynie kilkaset złotych

Na wielu osobach ciążą zaległości do 1000 zł i zapewne mogliby spróbować je spłacić, gdyby tylko wiedzieli, że je mają. Część osób, nie tylko ze względu na kłopoty finansowe, ale też przez gapiostwo zapomina o rachunkach, płatnościach, a potem o zaległościach i ma na koncie niewielkie długi do momentu, aż ktoś dług odkryje i z tego powodu zablokuje dostęp do kredytu czy innych zakupów. Każdego dnia na infolinię BIG InfoMonitor dzwonią dłużnicy zaskoczeni raz, że mają przeterminowany dług, a dwa, że z powodu drobnych kwot zaległości nie mogą wziąć kredytu, dostać dofinansowania na projekty ekologiczne, czy też zainstalować kablówki i internetu. Na tle sumy przeterminowanych zobowiązań Polaków przekraczającej 80 mld zł, długi 436 tys. osób z kwotami do 1000 zł, faktycznie wyglądają na niewielkie. Łącznie jest to ok. 250 mln zł, czyli mniej niż ma do oddania czterech krajowych rekordzistów, z których najmniej zadłużony ma do zwrotu niemal 60 mln zł.

Niejednemu z nas zdaje się, że w BIK widoczne są wyłącznie duże opóźnienia, a z kolei w rejestrze dłużników Biura Informacji Gospodarczej znajdują się tylko przedsiębiorcy lub osoby z licznymi,  wysokimi nieopłaconymi zobowiązaniami. Tymczasem w BIK widoczna jest cała historia obsługi kredytów czy pożyczek pozabankowych, zarówno regulowanie rat na czas jak opóźnienia w spłacie. Z kolei, aby zostać wpisanym na listę niesolidnych dłużników BIG, wystarczy w przypadku konsumentów 200 zł, czyli mniej więcej tyle, ile w wielu przypadkach wynosi czynsz czy kara za jazdę bez biletu.  Na dodatek zainteresowani wpisaniem dłużnika do rejestru BIG wcale nie muszą długo czekać. Dokonanie wpisu jest zwykle możliwe już po 30 dniach od wysłania dłużnikowi wezwania do zapłaty, zawierającego ostrzeżenie o zamiarze przekazania jego danych do BIG-u. Zgodnie z prawem o samym wpisie wierzyciel nie musi już informować. Dłużników do BIG InfoMonitor zgłaszają m.in.: banki, firmy pożyczkowe, operatorzy telefonii stacjonarnej i komórkowej, firmy windykacyjne, operatorzy telewizyjni, firmy ubezpieczeniowe, faktoringowe, leasingowe, dostawcy energii, zarządcy nieruchomości, sektor MŚP, sądy, gminy, urzędy miasta, a także osoby fizyczne na podstawie orzeczenia z klauzulą wykonalności.

Długi z roztargnienia czy z braku moralności?

Jak pokazują dane zgromadzone w bazie informacji kredytowych BIK i w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor, gdyby niesolidnym dłużnikom udało się uregulować zaległości do 1000 zł z niechlubnego grona zniknąłby aż co 6. (16 proc.) niesolidny dłużnik, czyli 436 363 z 2 687 567 osób. Co ciekawe, aż co czwarty z tych drobnych dłużników ma zarówno niewielką zaległość w bankach jak i w innych firmach, ale i tak łącznie nie przekraczają one 1000 zł.

W badaniu wykonanym dla BIG InfoMonitor w październiku 2022 r. aż 21 proc. dorosłych Polaków przyznało, że posiada przynajmniej jeden nieopłacony rachunek bądź inne zobowiązanie. W dobie kryzysu gospodarczego i rosnących kosztów, za oczywistą przyczynę można by tu wziąć brak pieniędzy. Okazuje się jednak, że o ile faktycznie 35 proc. respondentów raport u European Consumer Payment 2022* jako powód podało pustki na koncie, nie była to wcale najczęstsza przyczyna. Aż 41 proc. osób zadeklarowało bowiem, że nie zapłaciło, bo zapomniało.

Jeśli więc rachunek zostanie zapomniany, co jak widać nie należy do rzadkości, a dodatkowo wierzyciel wyśle wezwania do zapłaty, np. na nieaktualny adres (bo również zapomniano go zaktualizować), to do znalezienia się w rejestrze dłużników droga jest już całkiem prosta. Dla 7 proc. respondentów raportu European Consumer Payment 2022* może to być zaskakujące, bo otwarcie twierdzą, że regularnie nie opłacają rachunków z przekonania, że nie niesie to dla nich konsekwencji. Nic bardziej mylnego.

Małe długi, duży problem

– Większość dłużników nie zdaje sobie sprawy, że nawet niewielkie zaległości mogą mieć poważne skutki. Niektórzy świadomie nie opłacają jakiegoś rachunku, uznając, że w danym miesiącu mają inne, ważniejsze wydatki. Często też są przekonani, że za zaległość rzędu 300, czy 500 zł, nie poniosą żadnych konsekwencji. Z premedytacją nie opłacają zobowiązań w terminie, czekając aż ktoś się upomni i wówczas dopiero regulują zaległość. Jest też spora grupa Polaków, która na bieżąco nie najlepiej zarządza budżetem domowym i najzwyczajniej zapomina lub czasami nie zdaje sobie sprawy z tego, że ma do opłacenia jakiś rachunek. Ostatnia grupa niesolidnych dłużników, to ci o wątpliwej moralności finansowej, którzy świadomie nie regulują swoich zobowiązań i nie mają zamiaru tego robić w przyszłości. Wszystkie te grupy, no może poza ostatnią, bardzo się dziwią, gdy nie mogą kupić czegoś na raty bądź podpisać umowy na kablówkę czy nowy telefon komórkowy z powodu „drobnego długu”– mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. Zróżnicowane podejście do zobowiązań potwierdza najnowsza, 8. edycji badania Moralność Finansowa Polaków, gdzie 3 proc. respondentów uważa, że nie ma moralnego obowiązku oddawania długów, a aż 8 proc. ma co do tego wątpliwości. I co gorsza z roku na rok przybywa w społeczeństwie osób, które nie są w pełni przekonane, że zobowiązania należy regulować. Jakby tego było mało, niemal połowa rodaków jest też w stanie znaleźć usprawiedliwienie dla niepłacenia.

–  A na niewielkie długi warto spojrzeć z drugiej strony, z punktu widzenia firm oferujących usługi masowe. Wystarczy, że kilka procent klientów nie ureguluje niewielkich rachunków, by należność nabrała poważnych rozmiarów. Stąd też powszechne są działania, zapobiegające podpisywaniu umów z klientami, którzy niefrasobliwie podchodzą do swoich zobowiązań. Tylko w I półroczu w BIG InfoMonitor sprawdzonych zostało pod kątem wiarygodności płatniczej 4,9 mln Polaków – dodaje Sławomir Grzelczak.

W pierwszej połowie tego roku banki i inne firmy pobrały z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor 12,9 mln raportów o wiarygodności finansowej konsumentów, to o 1,3 mln więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Po statystyce tej widać, że niektóre osoby próbowały załatwić kilka spraw lub, być może z powodu odmowy w jednym miejscu, udawały się gdzie indziej.  12,9 mln raportów dotyczyło bowiem 4,9 z 31,2 miliona pełnoletnich rodaków.

Kiedy przedsiębiorcy sięgają po dane z rejestru? W zasadzie za każdym razem, gdy chodzi o kredyt, pożyczkę oraz towar czy usługi otrzymywane z góry, zakup na raty, umowę abonencką. Nawet niewielkie kwoty zaległości mogą w takiej sytuacji trafić rykoszetem w dłużnika, zepsuć nerwy i przysporzyć sporo problemów. O ile bowiem brak możliwości kupienia nowego telefonu nie wpłynie znacząco na życie, to odrzucenie wniosku o kredyt mieszkaniowy, czy o dofinansowanie do OZE lub termomodernizacji już wpływa na życiowe plany.

Sprawdź siebie i uniknij zbędnego stresu

Czy takiej sytuacji można uniknąć? Oczywiście. Planując zobowiązanie finansowe warto po prostu wcześniej sprawdzić swoją wiarygodność płatniczą. – Mając wiedzę o swoich przeterminowanych długach wpisanych do rejestru prowadzonego przez biura informacji gospodarczej możemy w porę zareagować i spłacić dawne zaległe zobowiązania. W efekcie będziemy musieli nasze plany co najwyżej odrobinę przesunąć w czasie, a nie zupełnie z nich rezygnować. Wierzyciel ma bowiem obowiązek poinformować BIG o spłaconym długu w ciągu 14 dni, a BIG niezwłocznie usuwa wówczas niekorzystny wpis. Były dłużnik ma znów czyste konto – zaznacza Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

BIG InfoMonitor umożliwia sprawdzenie siebie w rejestrze dłużników przez internet. Aby pobrać raport o sobie, należy zarejestrować się na stronie www.big.pl (założenie BIG Konta jest bezpłatne) i zweryfikować swoje dane. Kolejnym krokiem jest wygenerowanie Raportu o Sobie i Raportu z Rejestru Zapytań. Bezpłatnie można to zrobić raz na 6 miesięcy. W raporcie znajdują się nie tylko informacje o ewentualnym zaległym zobowiązaniu, ale też kto i kiedy je zgłosił oraz kto w ciągu ostatnich 12 miesięcy pobierał raport sprawdzający wiarygodność płatniczą. Rejestracja i sprawdzenie swojej sytuacji trwają co najwyżej kilka minut, a pozwalają uniknąć nieprzyjemnych sytuacji i stresu.

Odpowiedzialne zarządzanie swoimi finansami to podstawa

Kryzys to paradoksalnie dobry moment, żeby przyjrzeć się swoim finansom. I lepiej zrobić to zanim okaże się, że nie dajemy rady spłacać bieżących zobowiązań lub pod koniec miesiąca brakuje pieniędzy na podstawowe zakupy.  – Zacznijmy od analizy naszej sytuacji i podejścia do finansów osobistych. Policzmy dokładnie jaką kwotą miesięcznie dysponuje nasze gospodarstwo domowe i ile pieniędzy musimy przeznaczyć na zapłatę rachunków, rat kredytów i pożyczek czy na inne stałe wydatki. Jeśli nie wiemy, gdzie „uciekają” nam kolejne złotówki, warto to sprawdzić. Najłatwiej po prostu spisać wszystkie wydatki, nawet te, które wydają się błahe. Gdy poznamy swoją sytuację finansową, możemy wprowadzić plan naprawczy. Tutaj warto skorzystać z doświadczenia innych i poszukać w internecie konkretnych sposobów na oszczędzanie w obszarach dla nas kluczowych. Mając świadomość swojego położenia, będziemy mogli podejmować bardziej racjonalne decyzje finansowe i uniknąć zaległości. Jeśli posiadamy już opóźnione płatności, współpracujmy z wierzycielami. To im przede wszystkim zależy, żeby nasze zaległe długi zostały spłacone. Na koniec pamiętajmy, że każdemu może zdarzyć się gorszy okres, ale najważniejsze to być ze sobą szczerym i zamiast ignorować problem, szukać skutecznych rozwiązań – zachęca prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor (Grupa BIK).

Źródło: https://media.big.pl